Po dłuższej przerwie wakacyjnej, dziś chciałabym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na temat kolejnego azjatyckiego kosmetyku, który trafił w moje ręce a mianowicie żelu usuwającego martwy naskórek firmy Ginvera.
Przed zakupem naczytałam się wiele dobrego na temat tego produktu. Według obietnic producenta oraz zeznań wielu internautek kosmetyk ten ma pomóc nam wygładzić i rozjaśnić skórę oraz, co najważniejsze, pozbyć się zaskórników i odetkać pory.
Jak go stosować?
Żel Ginvera nakłada się na umytą i osuszoną skórę. Wystarczy naprawdę niewielka ilość. Produkt rozsmarowujemy na twarzy, czekając aż zmieni się on w niewielkie grudki i całkowicie się wchłonie.
Jak to działa?
Żel ten zakupiłam w bardzo niefortunnym dla mojej skóry czasie - w momencie kiedy moja twarz była okropnie wysuszona i podrażniona po zastosowaniu maseczki oczyszczającej. W dniu gdy pierwszy raz zastosowałam ten żel od tygodnia próbowałam pozbyć się zgrubiałej, wysuszonej skóry. Moje zaskoczenie było ogromne gdy po (trzykrotnym) zastosowaniu żelu w ciągu 15 minut moja twarz wygładziła się i wróciła niemalże do swojego normalnego stanu! Produkt ten bez absolutnie żadnego podrażnienia usunął martwy naskórek, którego nie mogłam pozbyć się od tygodnia. Byłam po prostu zachwycona. Z wielkim entuzjazmem zaczęłam stosować go codziennie rano czekając na dalsze efekty, których jednak się nie doczekałam. Żel nie odetkał porów na moim nosie i nie zlikwidował zaskórników (choć na pewno dzięki usuwaniu martwego naskórka zapobiegł pojawieniu się nowych!)
Tak czy inaczej bardzo polubiłam ten produkt, jest go niestety niewiele - około 60ml - co przy cenie 70zł (na allegro) jest dość niezadowalająco małą ilością, ale mimo to poważnie biorę pod uwagę kupienie kolejnego opakowania. Po pierwsze nie widzę potrzeby stosowania go codziennie - 2 razy w tygodniu spokojnie wystarcza, a przy takiej częstotliwości żel starczy na pewno na długo (mam go już od ponad miesiąca i nie zużyłam nawet 1/3 opakowania). Żaden inny peeling nie wygładzał tak dobrze mojej twarzy, jednocześnie w ogóle jej nie podrażniając. Myślę, że będzie to idealny kosmetyk w momencie gdy jesienią wrócę do kwasów i retinoidów, które powodują łuszczenie się naskórka. W czasie stosowania ich, jest to dla mnie dużym problemem. Z reguły po peelingu kwasem migdałowym skóra schodzi z twarzy przez około tydzień. Powoduje to rolowanie się kremów i podkładu oraz masę suchych skórek. Delikatnie mówiąc, twarz nie wygląda wtedy zbyt estetycznie, a peeling mechaniczny odpada, ponieważ podrażnia cerę. Myślę, że w tej roli żel Ginvera okaże się niezastąpiony!
16.10.2012
Ostatnio zaczęłam kupować kosmetyki na ebay'u i można tam dostać ten żel za mniej niż 50zł razem z przesyłką bezpośrednio z Korei Południowej.
Stosuję tą samą tubkę żelu już 4 miesiąc, a on się wciąż nie kończy - mimo swych 60ml wydaje się być bardzo wydajny!
21.01.2013
Jak się okazuje, bardzo podobna w działaniu (choć nie tak delikatna) jest ściereczka z mikrofibry, której zaczęłam używać w grudniu, po tym jak mój żel Ginvera się skończył i do teraz nie odczuwam potrzeby kupienia go ponownie (choć dalej uważam że jest to świetny produkt!).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki azjatyckie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki azjatyckie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 30 lipca 2012
sobota, 23 czerwca 2012
L'oreal UV Perfect UVB50 UVA PA+++ - idealny filtr!
Od czasu gdy zainteresowałam się kosmetykami azjatyckimi, wciąż odkrywam nowe niespodzianki. Dzisiaj chciałabym napisać wam kilka słów na temat kremu z filtrem L'oreal UV Perfect SPF50 UVA PA+++. Koncerny takie jak L'oreal sprzedają swoje produkty na całym świecie, jednak jak widać ich asortyment różni się w zależności od kraju (czy może dokładniej kontynentu!). Jak wiadomo w Azji większość kobiet panicznie boi się opalenizny, chcą by ich skóra była jasna i nieskazitelna, dlatego też firmy sprzedające na rynek azjatycki dbają o to by ich produkty zawierały wysokie filtry. Na pudełku L'oreal UV Perfect możemy przeczytać, że jest to krem dostępny w Singapurze, Malezji, Filipinach i Indonezji.
O tym jak ważna jest ochrona UV pisałam już nie raz. Chcąc zapobiec przedwczesnemu starzeniu mojej skóry przetestowałam już wiele kremów do twarz z wysokimi filtrami i niestety z każdym było coś nie tak. Pod hasłem wysokie filtry mam namyśli spf50 UVA około 30 (PA +++). Po pierwsze jest ich niewiele w Polsce, dostępne chyba wyłącznie pośród marek aptecznych, kosztują średnio od 30zł do 50zł i wszystkie, które do tej pory testowałam albo bielą, albo pozostawiają na skórze tłustą klejącą powłokę, na prawdę żaden wysoki filtr do tej pory mi nie odpowiadał.
Na ten krem trafiłam całkiem przypadkiem na allegro. Od razu zaczęłam przeszukiwać internet by znaleźć jakąś recenzję tego kremu i oczywiście znalazłam wiele - jedynie po angielsku. Na szczęście język ten nie jest mi obcy więc od razu wyczytałam pochlebne opinie na temat tego kremu. Pomimo tego, że nie miałam okazji go wypróbować, postanowiłam kupić go w ciemno - kosztował razem z przesyłką około 22zł (jest to bardzo zachęcająca cena w porównaniu do kremów do twarzy z filtrami dostępnych w Polsce).
Jak dla mnie krem ma same plusy:
- lekka konsystencja
- dobrze się wchłania
- nie bieli
- dobrze nawilża!
- nie pozostawia klejącej, tłustej warstwy
Działa jak dobry, lekki krem nawilżający, kiedy moja skóra nie jest przesuszona nie odczuwam potrzeby nakładania pod spód niczego dodatkowego.
Na pudełku możemy przeczytać (w moim wolnym tłumaczeniu;p):
Każdego dnia twoja skóra narażona jest na różnorodne zagrożenia, takie jak promieniowanie UV i zanieczyszczenia środowiska - wywołują one powstawanie wolnych rodników, które atakują komórki naszego ciała oraz niszczą włókna kolagenu i elastyny w skórze. Laboratoria L'oreal stworzyły nowy krem UV Perfect wzbogacony o silny antyoksydacyjny kompleks w celu ochrony twojej skóry przed przebarwieniami, ciemnieniem skóry oraz przedwczesnym starzeniem.
Pojemność: 30ml/ cena: około 22zł na allegro. Uważam, że pomimo małej pojemności krem i tak jest wart swojej ceny, zastanawiam się nawet czy nie kupić większego zapasu, bo trochę boję się, że mogą zniknąć z allegro. Szczerze mam nadzieję, że wzrastająca świadomość odnośnie ochrony UV skłoni firmy takie jak L'oreal do wprowadzania tego typu produktów również na nasz rynek.
A czy wy znacie jakiś godny polecenia krem z filtrami SPF50 UVA30?
O tym jak ważna jest ochrona UV pisałam już nie raz. Chcąc zapobiec przedwczesnemu starzeniu mojej skóry przetestowałam już wiele kremów do twarz z wysokimi filtrami i niestety z każdym było coś nie tak. Pod hasłem wysokie filtry mam namyśli spf50 UVA około 30 (PA +++). Po pierwsze jest ich niewiele w Polsce, dostępne chyba wyłącznie pośród marek aptecznych, kosztują średnio od 30zł do 50zł i wszystkie, które do tej pory testowałam albo bielą, albo pozostawiają na skórze tłustą klejącą powłokę, na prawdę żaden wysoki filtr do tej pory mi nie odpowiadał.
Na ten krem trafiłam całkiem przypadkiem na allegro. Od razu zaczęłam przeszukiwać internet by znaleźć jakąś recenzję tego kremu i oczywiście znalazłam wiele - jedynie po angielsku. Na szczęście język ten nie jest mi obcy więc od razu wyczytałam pochlebne opinie na temat tego kremu. Pomimo tego, że nie miałam okazji go wypróbować, postanowiłam kupić go w ciemno - kosztował razem z przesyłką około 22zł (jest to bardzo zachęcająca cena w porównaniu do kremów do twarzy z filtrami dostępnych w Polsce).
Jak dla mnie krem ma same plusy:
- lekka konsystencja
- dobrze się wchłania
- nie bieli
- dobrze nawilża!
- nie pozostawia klejącej, tłustej warstwy
Działa jak dobry, lekki krem nawilżający, kiedy moja skóra nie jest przesuszona nie odczuwam potrzeby nakładania pod spód niczego dodatkowego.
Na pudełku możemy przeczytać (w moim wolnym tłumaczeniu;p):
Każdego dnia twoja skóra narażona jest na różnorodne zagrożenia, takie jak promieniowanie UV i zanieczyszczenia środowiska - wywołują one powstawanie wolnych rodników, które atakują komórki naszego ciała oraz niszczą włókna kolagenu i elastyny w skórze. Laboratoria L'oreal stworzyły nowy krem UV Perfect wzbogacony o silny antyoksydacyjny kompleks w celu ochrony twojej skóry przed przebarwieniami, ciemnieniem skóry oraz przedwczesnym starzeniem.
Pojemność: 30ml/ cena: około 22zł na allegro. Uważam, że pomimo małej pojemności krem i tak jest wart swojej ceny, zastanawiam się nawet czy nie kupić większego zapasu, bo trochę boję się, że mogą zniknąć z allegro. Szczerze mam nadzieję, że wzrastająca świadomość odnośnie ochrony UV skłoni firmy takie jak L'oreal do wprowadzania tego typu produktów również na nasz rynek.
A czy wy znacie jakiś godny polecenia krem z filtrami SPF50 UVA30?
sobota, 16 czerwca 2012
krem BB MISSHA M Perfect Cover - recenzja
Hej dziewczyny, dzisiaj z wielką radością chciałabym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na temat kremu BB MISSHA M Perfect Cover. O kremach BB pisałam niedawno. MISSHA nie jest pierwszym kremem tego typu który testuję, wcześniej miałam okazję wypróbować krem firmy SKIN79 HOT PINK, który jednak nie do końca spełnił moje oczekiwania. Na szczęście MISSHA okazała się o wiele lepszym wyborem.
plusy:
+ krem ma bardzo wysoki filtr UVB 42 oraz PA+++ (najwyższa dostępna na rynku ochrona przed promieniami UVA, które przeciwdziałają starzeniu się skóry)
+ bardzo ładnie wyrównuje koloryt skóry, twarzy wygląda po prostu ładnie i zdrowo
+ daje bardzo naturalne wykończenie - kolor faktycznie dopasowuje się do koloru skóry, nie jest też szary jak SKIN79
+ rozświetla chociaż nie ma absolutnie żadnych drobinek
+ zawiera składniki pielęgnujące takie jak olej z orzechów makadamia czy ekstrat z kawioru, dzięki czemu ładnie nawilża skórę
Minusem jest na pewno dostępność kremu. Jest to kosmetyk azjatycki, który możemy zamówić jedynie przez internetu korzystając z allegro, lub ebaya. Jest kilku zaufanych sprzedawców, którzy spowadzają te kosmetyki do Polski takich jak np AsianSotre. Kolejnym minusem może być cena, ja za pojemność 20ml zapłaciłam około 30zł, jednak biorąc pod uwagę działanie moim zdaniem na prawdę warto!
W zasadzie nie widzę żadnych innych minusów tego produktu, przy czym trzeba pamiętać że jest to krem BB, a nie podkład, więc efekt jest nieco inny, jeśli mamy dużo do zakrycia może okazać się dla nas niewystarczający. Chociaż w moim przypadku krem ten kryje lepiej niż wiele podkładów które wcześniej stosowałam (daje podobny efekt krycia co podkład Bourjois healthy mix). Pod kilkoma względami przewyższa nawet mój dotychczasowy ideał Ravlon Colorstay (wysokie filtry, rozświetlenie).
Krem występuje w kilku odcieniach, ja zamówiłam 21 i do mojej jasnej cery świetnie się sprawdza (a moja cera jest na tyle jasna że większość podkładów w ogóle nie ma tak jasnego koloru w swojej palecie), a czytałam też na innych blogach że krem ten dopasowuje się również do ciemniejszej skóry. Ja kupiłam wersję 20ml jednak występuje też w wersji 50ml oraz próbkach 2ml.
Kolejną dużą zaletą jest fakt, że używając tego kremu możemy wyeliminować inne produkty z filtrami, które w Polsce nie dość że są drogie to w dodatku wiele osób na nie narzeka, ja np. nie znalazłam jeszcze kremu z wysokim filtrem do twarzy który by mi odpowiadał w 100%.
Jestem tym kremem absolutnie zachwycona. Prawdopodobnie na wieczorne wyjścia dalej będę używać Revlonu (wieczorem nie muszę martwić się o promienie UV) ale na co dzień mam mój nowy ideał!
19.09.2012r.
Po kilku miesiącach stosowania muszę niestety napisać o kilku wadach tego kremu. Po pierwsze w moim przypadku nie nadaje się na okolice oczu, jak wspominałam juz nie raz mam problemy z zmarszczkami mimicznymi w tej okolicy i niestety większość podkładów się w nich osadza co dodatkowo je podkreśla i niestety Missha nie jest tu wyjątkiem. Jednak od kiedy odkryłam, że mój druki krem BB SKIN79 hot pink idealnie nadaje się pod oczy zaczęłam go stosować w parze z Missha. Po drugie niestety krem zupełnie nie sprawdził się na letnie upały. W temperaturze powyżej 25 stopni po prostu topi się na twarzy (choć może to dlatego, że w takiej temperaturze każdy podkład topi się na mojej twarzy...?) w związku z czym musiałam odłożyć go na czas wakacji i wróciłam do niego dopiero we wrześniu.
plusy:
+ krem ma bardzo wysoki filtr UVB 42 oraz PA+++ (najwyższa dostępna na rynku ochrona przed promieniami UVA, które przeciwdziałają starzeniu się skóry)
+ bardzo ładnie wyrównuje koloryt skóry, twarzy wygląda po prostu ładnie i zdrowo
+ daje bardzo naturalne wykończenie - kolor faktycznie dopasowuje się do koloru skóry, nie jest też szary jak SKIN79
+ rozświetla chociaż nie ma absolutnie żadnych drobinek
+ zawiera składniki pielęgnujące takie jak olej z orzechów makadamia czy ekstrat z kawioru, dzięki czemu ładnie nawilża skórę
Minusem jest na pewno dostępność kremu. Jest to kosmetyk azjatycki, który możemy zamówić jedynie przez internetu korzystając z allegro, lub ebaya. Jest kilku zaufanych sprzedawców, którzy spowadzają te kosmetyki do Polski takich jak np AsianSotre. Kolejnym minusem może być cena, ja za pojemność 20ml zapłaciłam około 30zł, jednak biorąc pod uwagę działanie moim zdaniem na prawdę warto!
W zasadzie nie widzę żadnych innych minusów tego produktu, przy czym trzeba pamiętać że jest to krem BB, a nie podkład, więc efekt jest nieco inny, jeśli mamy dużo do zakrycia może okazać się dla nas niewystarczający. Chociaż w moim przypadku krem ten kryje lepiej niż wiele podkładów które wcześniej stosowałam (daje podobny efekt krycia co podkład Bourjois healthy mix). Pod kilkoma względami przewyższa nawet mój dotychczasowy ideał Ravlon Colorstay (wysokie filtry, rozświetlenie).
Krem występuje w kilku odcieniach, ja zamówiłam 21 i do mojej jasnej cery świetnie się sprawdza (a moja cera jest na tyle jasna że większość podkładów w ogóle nie ma tak jasnego koloru w swojej palecie), a czytałam też na innych blogach że krem ten dopasowuje się również do ciemniejszej skóry. Ja kupiłam wersję 20ml jednak występuje też w wersji 50ml oraz próbkach 2ml.
Kolejną dużą zaletą jest fakt, że używając tego kremu możemy wyeliminować inne produkty z filtrami, które w Polsce nie dość że są drogie to w dodatku wiele osób na nie narzeka, ja np. nie znalazłam jeszcze kremu z wysokim filtrem do twarzy który by mi odpowiadał w 100%.
Jestem tym kremem absolutnie zachwycona. Prawdopodobnie na wieczorne wyjścia dalej będę używać Revlonu (wieczorem nie muszę martwić się o promienie UV) ale na co dzień mam mój nowy ideał!
19.09.2012r.
Po kilku miesiącach stosowania muszę niestety napisać o kilku wadach tego kremu. Po pierwsze w moim przypadku nie nadaje się na okolice oczu, jak wspominałam juz nie raz mam problemy z zmarszczkami mimicznymi w tej okolicy i niestety większość podkładów się w nich osadza co dodatkowo je podkreśla i niestety Missha nie jest tu wyjątkiem. Jednak od kiedy odkryłam, że mój druki krem BB SKIN79 hot pink idealnie nadaje się pod oczy zaczęłam go stosować w parze z Missha. Po drugie niestety krem zupełnie nie sprawdził się na letnie upały. W temperaturze powyżej 25 stopni po prostu topi się na twarzy (choć może to dlatego, że w takiej temperaturze każdy podkład topi się na mojej twarzy...?) w związku z czym musiałam odłożyć go na czas wakacji i wróciłam do niego dopiero we wrześniu.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Czym są Kremy BB?
Przy okazji mojego wpisu dotyczącego kremu BB Skin79 Hot Pink, chciałam napisać kilka słów na temat tego typu produktów. Wiem że wielu z was słyszało już to kilka razy, jednak są pewnie jeszcze osoby które kremów BB nie znają. Ja o kremach BB pierwszy raz usłyszałam na blogu Azjatycki Cukier, jest to ciekawa strona prowadzona przez dziewczynę, która mieszka w Azji i bardzo promuje tamtejsze kosmetyki i nie tylko.
Kremy BB zostały stworzone w latach 60tych dla osób, które przeszły zabieg chirurgii laserowej. Ich zadaniem było ukrycie niedoskonałości skóry, przyspieszenie jej regeneracji oraz ochrona. W niedługim czasie kremy te stały się bardzo popularne w Azji. Krem BB (Blemish Balm) to wielofunkcyjny kosmetyk pokrywający niedoskonałości cery o właściwościach nawilżających i odżywiających, zazwyczaj z filtrem UV. Idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż, może też zastąpić podkład. Wielką zaletą tego typu kremów jest to że sprawiają, że twarz wygląda bardzo naturalnie. Dzięki zawartości wysokiego filtra, krem ten pozwala na wyeliminowanie uciążliwych kremów z filtrem.
Kilka ciekawostek dotyczących kremów BB:
Jak w przypadku innych kosmetyków tego typu trzeba je bardzo dokładnie zmywać z twarzy, ponieważ mogą doprowadzić do pogorszenia stanu cery.
Kremy BB dostępne w Polsce. Ostatnio bardzo popularny stał się krem BB firmy Garnier, niestety moim zdaniem niewiele ma od wspólnego ze swoimi azjatyckimi kuzynami. Krem ten występuje w dwóch odcieniach, jednak oba są dość ciemne i średnio dostosowują się do koloru skóry. Nie ma na nim informacji o filtrach UVA które to odpowiadają za ochronę przeciwzmarszczkową.
Gdzie w takim razie kupić taki krem? Ja moje azjatyckie miniatury nabyłam w internecie. Na allegro można znaleźć kilka osób handlujących kosmetykami z Azji, trzeba jednak uważać na podróbki, zwłaszcza kremu Skin79, których jest wiele. Najlepiej kupować od sprawdzonych sprzedawców i szukać informacji na temat podróbek na forach internetowych.
Kremy BB zostały stworzone w latach 60tych dla osób, które przeszły zabieg chirurgii laserowej. Ich zadaniem było ukrycie niedoskonałości skóry, przyspieszenie jej regeneracji oraz ochrona. W niedługim czasie kremy te stały się bardzo popularne w Azji. Krem BB (Blemish Balm) to wielofunkcyjny kosmetyk pokrywający niedoskonałości cery o właściwościach nawilżających i odżywiających, zazwyczaj z filtrem UV. Idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż, może też zastąpić podkład. Wielką zaletą tego typu kremów jest to że sprawiają, że twarz wygląda bardzo naturalnie. Dzięki zawartości wysokiego filtra, krem ten pozwala na wyeliminowanie uciążliwych kremów z filtrem.
Kilka ciekawostek dotyczących kremów BB:
Jak w przypadku innych kosmetyków tego typu trzeba je bardzo dokładnie zmywać z twarzy, ponieważ mogą doprowadzić do pogorszenia stanu cery.
Kremy BB dostępne w Polsce. Ostatnio bardzo popularny stał się krem BB firmy Garnier, niestety moim zdaniem niewiele ma od wspólnego ze swoimi azjatyckimi kuzynami. Krem ten występuje w dwóch odcieniach, jednak oba są dość ciemne i średnio dostosowują się do koloru skóry. Nie ma na nim informacji o filtrach UVA które to odpowiadają za ochronę przeciwzmarszczkową.
Gdzie w takim razie kupić taki krem? Ja moje azjatyckie miniatury nabyłam w internecie. Na allegro można znaleźć kilka osób handlujących kosmetykami z Azji, trzeba jednak uważać na podróbki, zwłaszcza kremu Skin79, których jest wiele. Najlepiej kupować od sprawdzonych sprzedawców i szukać informacji na temat podróbek na forach internetowych.
Krem BB Skin 79 Hot Pink - recenzja
O kremach BB od jakiegoś czasu zrobiło się bardzo głośno. Po przeczytaniu kilku ciekawych recenzji tych produktów postanowiłam wypróbować je na własnej skórze. Niestety w Polsce kremy BB są wciąż mało popularne, a wersje dostępne w naszych drogieriach (np. krem BB Garniera) są raczej czymś w rodzaju kremów BB.
Ja zaopatrzyłam się w dwa bardzo popularne azjatyckie kremy BB: Missha M Perfect Cover oraz Skin79 Hot Pink. Dziś właśnie minął tydzień od testowania jednego z nich i chciałabym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami :)
Szczerze to krem nie do końca spełnia moje oczekiwania, cena jest dość wysoka (w granicach 60 - 90zł na allegro za 40g), a efekty nie są tak spektakularne jak myślałam. W produkcie tym najbardziej podoba mi się obecność filtrów UVA, których nie nie znajdziemy w zwyczajnym podkładzie, jednak nie wiem czy gra jest warta świeczki - z pewnością dobry krem z filtrem pod podkładem da nam zbliżoną ochronę. Jak narazie większe nadzieje wiążę z drugiem kremem BB Missha M Perfect Cover, którego recenzja pojawi się w najbliższym czasie:)
19.09.2012r.
Muszę coś dodać do tej recenzji ponieważ po dłuższym okresie stosowania kremu odkryłam jego wielką zaletę! Idealnie nadaje się on na okolice oczu. Pięknie rozświetla spojrzenie, nawilża skórę i co najważniejsze, nie osadza się w moich zmarszczkach mimicznych! Jak już kiedyś wspominałam od kilku lat mam problem z zmarszczkami mimicznymi w okolicach oczu. Są one bardzo drobne jednak nałożenie na nie jakiegokolwiek podkładu czy pudru sprawiało że stawały się one bardzo widoczne. Dlatego krem ten został moim wielkim przyjacielem, nakładam go w okolice oczu bez względu na to jakiego podkładu czy kremu bb używam.
Ja zaopatrzyłam się w dwa bardzo popularne azjatyckie kremy BB: Missha M Perfect Cover oraz Skin79 Hot Pink. Dziś właśnie minął tydzień od testowania jednego z nich i chciałabym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami :)
Krem firmy Skin79 Hot Pink.
+ krem ma bardzo przyjemną, dość gęstą konsystencje
+ bardzo dobrze nawilża skórę twarzy, wyrównuje koloryt i nadaje jej zdrowy wygląd
+ rozświetla dzięki perłowej barwie - w kremie nie ma drobinek typowych dla podkładów rozświetlających
+/- posiada filtr ochronny SPF25 PA++ (średnia ochrona zarówno UVB (SPF) jak i UVA (PA) nie jest to dla mnie do końca plusem ponieważ drugi krem BB (Missha M Perfect Cover) który zamierzam przetestować ma filtr 42SPF PA+++ co oznacza bardzo wysoką ochronę UV
+/- średnie krycie - jednak nie to jest zadaniem kremów BB, więc ciężko uznać to za minus
+/- jestem posiadaczką mieszanej skóry w kierunku suchej i musiałam ten krem przypudrować, jednak niestety po nałożeniu pudru nie wyglądał już aż tak ładnie
- po jakimś czasie (około 3 godziny) skóra nie wygląda już tak dobrze jak zaraz po nałożeniu, efekt rozświetlenia i nawilżenia znika i wyglądam jak po nałożeniu średniej jakości podkładu,
- kolor jest dość chłodny, dla wielu osób może wydać się wręcz ziemisty, na twarzy wygląda ładnie, jednak moja skóra ma dość ciepłą barwę - zazwyczaj stosuję podkłady w żółtawym tonie, więc po nałożeniu go widać niewielką różnicę
Szczerze to krem nie do końca spełnia moje oczekiwania, cena jest dość wysoka (w granicach 60 - 90zł na allegro za 40g), a efekty nie są tak spektakularne jak myślałam. W produkcie tym najbardziej podoba mi się obecność filtrów UVA, których nie nie znajdziemy w zwyczajnym podkładzie, jednak nie wiem czy gra jest warta świeczki - z pewnością dobry krem z filtrem pod podkładem da nam zbliżoną ochronę. Jak narazie większe nadzieje wiążę z drugiem kremem BB Missha M Perfect Cover, którego recenzja pojawi się w najbliższym czasie:)
19.09.2012r.
Muszę coś dodać do tej recenzji ponieważ po dłuższym okresie stosowania kremu odkryłam jego wielką zaletę! Idealnie nadaje się on na okolice oczu. Pięknie rozświetla spojrzenie, nawilża skórę i co najważniejsze, nie osadza się w moich zmarszczkach mimicznych! Jak już kiedyś wspominałam od kilku lat mam problem z zmarszczkami mimicznymi w okolicach oczu. Są one bardzo drobne jednak nałożenie na nie jakiegokolwiek podkładu czy pudru sprawiało że stawały się one bardzo widoczne. Dlatego krem ten został moim wielkim przyjacielem, nakładam go w okolice oczu bez względu na to jakiego podkładu czy kremu bb używam.
niedziela, 27 maja 2012
Kosmetyki z filtrami z Azji?
O tym jak istotna jest ochrona przeciw promieniom UV pisałam już wcześniej: Opalać się czy się nie opalać - kolka słów o ochronie UV. Jednak problem pojawia się gdy stajemy przed zadaniem zakupienia odpowiedniego kremu z filtrem na lato. Krem taki powinien mieć około 50spf oraz koniecznie wysoki filtr UVA (około 30), a znalezienie takiego kremu w Polsce w zwykłej drogerii graniczy cudem (w zasadzie chyba nie ma ich tam w ogóle).
Niestety świadomość Polek dotycząca tego jak bardzo promieniowanie UVA wpływa na starzenie jest wciąż bardzo mała, a moda na ciemną opaleniznę trwa w najlepsze. Dlatego w kremach dostępnych na naszym rynku filtry występują w znikomych ilościach i zazwyczaj na opakowaniu znajduje się tylko informacja o zawartości SPF (czyli ochronie przeciw UVB, które akurat na starzenie ma mały wpływ).
Kremy z wysokim i stabilnym UVA (około 30) oraz SPF50+ możemy znaleźć jedynie pośród marek aptecznych takich jak BIOREDMA, IWOSTIN, La Roche Posay, Pharmaceris czy Avene, jednak pomimo tego że wypróbowałam już wiele z nich, każdy ma jakąś typową dla filtru wadę. Jedne bielą, inne pozostawiają tłustą klejącą warstwę, podrażniają oczy i źle wygląda na nich makijaż.
Więc skąd brać dobre kremy z filtrem, które oprócz tego że będą nas chronić sprawią również, że nasza cera będzie ładnie wyglądać?
Odpowiedź jest prosta: z Azji!
Jakiś czas temu oglądałam program podróżniczy o Indiach. Okazuje się, że dla tamtejszych kobiet ideałem jest jasna cera (wiadomo - zawsze chcemy tego, czego nie mamy - Europejki się opalają a Hinduski wybielają). Dlatego podstawowym składnikiem tamtejszych kremów są filtry. Gdy zaczęłam szukać w internecie wiadomości na ten temat okazało się że trend ten panuje w całej Azji. Niestety kosmetyki azjatyckie w zasadzie na Polskim rynku nie istnieją. Można jednak dostać je na allegro.
Ja zamówiłam sobie włąsnie próbki kilku produktów:
1. Sunblock Tony Moly 50SPF PA+++
2. Krem BB Skin79 Hot Pink 25SPF PA++
2. Krem BB MISSHA M Perfect Cover 42SPF PA+++
Oznaczenie PA to właśnie wartość filtrów UVA
+ (słaba ochrona)
++ (średnia ochrona)
+++ (wysoka ochrona)
Jak tylko je przetestuje dam znać jakie są moje ważenia;)
Niestety świadomość Polek dotycząca tego jak bardzo promieniowanie UVA wpływa na starzenie jest wciąż bardzo mała, a moda na ciemną opaleniznę trwa w najlepsze. Dlatego w kremach dostępnych na naszym rynku filtry występują w znikomych ilościach i zazwyczaj na opakowaniu znajduje się tylko informacja o zawartości SPF (czyli ochronie przeciw UVB, które akurat na starzenie ma mały wpływ).
Kremy z wysokim i stabilnym UVA (około 30) oraz SPF50+ możemy znaleźć jedynie pośród marek aptecznych takich jak BIOREDMA, IWOSTIN, La Roche Posay, Pharmaceris czy Avene, jednak pomimo tego że wypróbowałam już wiele z nich, każdy ma jakąś typową dla filtru wadę. Jedne bielą, inne pozostawiają tłustą klejącą warstwę, podrażniają oczy i źle wygląda na nich makijaż.
Więc skąd brać dobre kremy z filtrem, które oprócz tego że będą nas chronić sprawią również, że nasza cera będzie ładnie wyglądać?
Odpowiedź jest prosta: z Azji!
Jakiś czas temu oglądałam program podróżniczy o Indiach. Okazuje się, że dla tamtejszych kobiet ideałem jest jasna cera (wiadomo - zawsze chcemy tego, czego nie mamy - Europejki się opalają a Hinduski wybielają). Dlatego podstawowym składnikiem tamtejszych kremów są filtry. Gdy zaczęłam szukać w internecie wiadomości na ten temat okazało się że trend ten panuje w całej Azji. Niestety kosmetyki azjatyckie w zasadzie na Polskim rynku nie istnieją. Można jednak dostać je na allegro.
Ja zamówiłam sobie włąsnie próbki kilku produktów:
1. Sunblock Tony Moly 50SPF PA+++
2. Krem BB Skin79 Hot Pink 25SPF PA++
2. Krem BB MISSHA M Perfect Cover 42SPF PA+++
Oznaczenie PA to właśnie wartość filtrów UVA
+ (słaba ochrona)
++ (średnia ochrona)
+++ (wysoka ochrona)
Jak tylko je przetestuje dam znać jakie są moje ważenia;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





