Dziś chciałabym podzielić się z wami moimi doświadczeniami związanymi ze stosowaniem kremu Avene Triacneal, który zaczęłam stosować kilka miesięcy temu jako zamiennik mojej maści z retinoidami Retin-A.
Triacneal jest to krem złuszczający, w którego skład wchodzą:
1. Kwas glikolowy (6%) - kwas AHA otrzymywany z soku z trzciny cukrowej, który jest szczególnie polecany dla osób walczących z trądzikiem.
2. Retinaldehyd - aldehydowa forma witaminy A dostępna obecnie tylko w produktach firmy Avene. Składnik ten ma słabsze działanie niż retinoidy na receptę jednak sposób jego działania jest taki sam - jest odpowiedni zarówno dla osób walczących z trądzikiem jak i dla osób chcących zapobiec zmarszczkom (dla porównania retinaldehyd w mniejszym stężeniu znajduje się również w przeciwzmarszczkowych produktach firmy Avene z serii Ystheal, które nie tylko mają słabsze działanie przeciwzmarszczkowe ale również dwa razy wyższą cenę!)
3. Efectiose- zmniejsza już istniejące stany zapalne.
Triacneal jest polecany dla osób które chcą 'przyzwyczaić swoją skórę do retinoidów', przez to często polecany jest przez dermatologów przed kuracją retinoidami na receptę. Gdy mój trądzik zniknął nie chciałam męczyć już mojej twarzy Retinem A, jednak wiedząc jak bardzo korzystne dla skóry są retinoidy i kremy złuszczające nie chciałam z nich rezygnować.
Kierując się licznymi recenzjami kremu, które można znaleźć w internecie oczekiwałam, że będzie on o wiele słabszy w działaniu niż Retin A. Okazało się jednak, że działanie Triacnealu jest w moim przypadku niemal tak samo silne. W efekcie nakładałam krem tylko raz (czasem dwa razy) w tygodniu. Triacneal podobnie jak Retin-A 'wyciąga' wszystkie niedoskonałości na wierzch, więc podejrzewam że osoby z dużą ilością zaskórników mogą doświadczyć dużego wysypu po jego zastosowaniu. Moja skóra jest w miarę czysta więc wysyp był niewielki - poza jednym wulkanem na samym początku po każdym zastosowaniu wyskakiwało mi kilka niewielkich zmian.
Uważam że działanie Triacnealu jest bardzo zbliżone do działania Retinu-A, dobrze złuszcza i oczyszcza skórę. Myślę że jest to dobry krem, w szczególności dla osób chcących co jakiś czas oczyścić cerę.
Kilka uwag na koniec. Jeżeli masz zamiar zastosować ten krem pamiętaj że:
1. Jest to krem złuszczający dlatego trzeba nastawić się na to że skóra po jego użyciu będzie podrażniona i że będzie się łuszczyć. Dlatego w czasie stosowania tego kremu należy bardzo mocno nawilżać i chronić skórę.
2. Kremy tego typu należy używać bardzo ostrożnie, jedynie na noc, dla wielu osób używanie Triacnealu raz lub dwa razy w tygodniu wystarczy. Gdy ja próbowałam stosować ten krem co drugi dzień to pod wpływem jego działania pękło mi kilka naczynek na policzku, choć nigdy nie miałam problemów z naczynkami(!) (tu uwaga dla osób z problemami naczynkowymi - lepiej poradźcie się dermatologa jeśli chcecie stosować krem tego typu)
3. Kwas glikolowy i retinaldehyd to składniki uczulające na słońce dlatego w czasie stosowania kremu należy nakładać filtry - sama niestety stałam się ofiarą słońca w czasie stosowania Triacnealu i stało się to w listopadzie, więc nie sugerujcie się porą roku.
Uważam że Triacneal to dobry produkt wart wypróbowania. Jednak kiedy mi się skończył, wróciłam do Retinu A. Wprawdzie Retin A trochę bardziej podrażnia moją skórę, ale fakt że Triacneal spowodował pęknięcie naczynek oraz zaczerwienienie od słońca (w listopadzie pomimo użycia filtra SPF50) nieco osłabił mój entuzjazm wobec tego kremu
Bardzo jestem ciekawa kremu Effaclar K LRP, który podobno jest jeszcze nieco słabszą wersją retinoidów, podejrzewam że na wiosnę sięgnę po niego by wypróbować go na własnej skórze. Dajcie znać czy wy stosujecie/stosowałyście jakieś warte polecenia kremy złuszczające;)
dla osób zainteresowanych złuszczaniem retinoidami polecam również:
Retinoidy na trądzik.
Jak zmieniła się moja cera po stosowaniu kwasów i retinoidów.
Pielęgnacja cery podczas kuracji kwasami lub retinoidami.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą retinoidy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą retinoidy. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 stycznia 2013
wtorek, 8 stycznia 2013
Ściereczka z mikrofibry do oczyszczania twarzy.
Dziś chciałabym podzielić się z wami moimi zdaniem na temat oczyszczania twarzy szmatką z mikrofibry. Po raz pierwszy o tej metodzie usłyszałam dawno temu, ponieważ jest ona od dłuższego czasu bardzo popularna pośród polskich blogerek.
Szmatka z mikrofibry oryginalnie przeznaczona jest do ścierania kurzu i jak wiadomo bardzo skutecznie usuwa ona brud powierzchni. Jak się okazuje, równie dobrze radzi ona sobie z usuwaniem brudu z naszej twarzy. Jej specjalne włókna mają właściwości ścierające więc ich działanie jest zbliżone do peelingu mechanicznego.
Ściereczkę można używać na kilka sposobów:
1. Do zmywania makijażu - makijaż można uznać z pewnego rodzaju brud na powierzchni naszej twarzy, dlatego włókna mikrofibry o wiele lepiej zbiorą go niż zwykły płatek kosmetyczny. Ja dla dobrego 'poślizgu' i by zapobiec podrażnieniom używam emulsji micelarnej Cetaphil, którą wraz z makijażem ścieram szmatką, jednak czytałam, że niektóre dziewczyny jedynie zwilżają szmatkę wodą.
2. Przy myciu twarzy żelem.
3. Do wycierania twarzy po umyciu.
Jakie są zalety używania ściereczki?
Doskonale oczyszcza ona twarz, jednocześnie świetnie usuwając martwy naskórek. Jest to świetny, prosty i tani(!) sposób na pozbycie się suchych skórek które są moją zmorą. Jest dobrym rozwiązaniem dla osób stosujących peelingu kwasowe czy retinoidy (łuszczący się naskórek jest dużym problemem dla wielu osób chcących pozbyć się naskórka chemicznie). Ja zaczęłam używać ściereczki ponieważ skończył się mój ulubiony peeling żelowy Ginvera Marvel Gel. Okazało się, że usuwanie martwego naskórka szmatką jest tak skuteczne, że prawdopodobnie nie kupie Ginvery po raz kolejny! (żel Ginvera jest tak samo skuteczny, jednak szmatka z mikrofibry jest o wiele tańsza i dostępna wszędzie) Jest to dobry sposób na mechaniczne pozbycie się martwego naskórka, jak dla mnie to dobra alternatywa dla peelingów mechanicznych (nie widzę potrzeby by je stosować, od kiedy używam ściereczki).
Jak pewnie wiecie, jest kilka rodzajów powierzchni ściereczki. Jedne są gładkie, drugie mają "supełki" a jeszcze inne "paski". Ja aktualnie używam ściereczki w paski (zdjęcie pod spodem). Nie używałam do tej pory innych rodzajów więc ciężko powiedzieć mi czy są one lepsze lub gorsze. Jednak, ściereczka której używam (w paski) sprawdza się bardzo dobrze.
Jest jednak jedna rzecz na którą trzeba uważać podczas używania ściereczki z mikrofibry - jeżeli użyjecie jej w nadmiarze, może to doprowadzić do podrażnienia! Jest to zwłaszcza istotne w przypadku osób stosujących kwasy czy retinoidy, które już wystarczająco podrażniają naszą skórę. Jednak ja stosuję aktualnie ściereczkę razem z Retinem A i jest ok (Retinem A smaruję się raz w tygodniu, a ściereczkę używam mniej więcej co drugi dzień). Jeżeli więc macie wyjątkowo wrażliwą skórę używajcie ściereczki ostrożnie, nie pocierajcie skóry zbyt mocno, możecie też ograniczyć jej stosowanie (raz, dwa razy lub trzy razy w tygodniu).
Wiem, że dziewczyny używają również ściereczek muślinowych, przeznaczonych typowo do twarzy, jednak wiele blogerek uważa, że nie ma większej różnicy między nimi, a ściereczkami z mikrofibry. Ja osobiście ściereczek muślinowych nie używałam, więc nie mogę się na ich temat wypowiedzieć.
Podsumowując, ściereczka z mikrofibry okazała się dla mnie jednym z największych odkryć roku 2012! Jest wyjątkowo skuteczna, wygodna i tania. Jest bardzo pomocna w usuwaniu martwego naskórka, zwłaszcza dla osób mających problem z suchymi skórkami.
Zatem wszystkim którzy jeszcze nie wypróbowali ściereczek z mikrofibry, gorąco je polecam!
Szmatka z mikrofibry oryginalnie przeznaczona jest do ścierania kurzu i jak wiadomo bardzo skutecznie usuwa ona brud powierzchni. Jak się okazuje, równie dobrze radzi ona sobie z usuwaniem brudu z naszej twarzy. Jej specjalne włókna mają właściwości ścierające więc ich działanie jest zbliżone do peelingu mechanicznego.
Ściereczkę można używać na kilka sposobów:
1. Do zmywania makijażu - makijaż można uznać z pewnego rodzaju brud na powierzchni naszej twarzy, dlatego włókna mikrofibry o wiele lepiej zbiorą go niż zwykły płatek kosmetyczny. Ja dla dobrego 'poślizgu' i by zapobiec podrażnieniom używam emulsji micelarnej Cetaphil, którą wraz z makijażem ścieram szmatką, jednak czytałam, że niektóre dziewczyny jedynie zwilżają szmatkę wodą.
2. Przy myciu twarzy żelem.
3. Do wycierania twarzy po umyciu.
Jakie są zalety używania ściereczki?
Doskonale oczyszcza ona twarz, jednocześnie świetnie usuwając martwy naskórek. Jest to świetny, prosty i tani(!) sposób na pozbycie się suchych skórek które są moją zmorą. Jest dobrym rozwiązaniem dla osób stosujących peelingu kwasowe czy retinoidy (łuszczący się naskórek jest dużym problemem dla wielu osób chcących pozbyć się naskórka chemicznie). Ja zaczęłam używać ściereczki ponieważ skończył się mój ulubiony peeling żelowy Ginvera Marvel Gel. Okazało się, że usuwanie martwego naskórka szmatką jest tak skuteczne, że prawdopodobnie nie kupie Ginvery po raz kolejny! (żel Ginvera jest tak samo skuteczny, jednak szmatka z mikrofibry jest o wiele tańsza i dostępna wszędzie) Jest to dobry sposób na mechaniczne pozbycie się martwego naskórka, jak dla mnie to dobra alternatywa dla peelingów mechanicznych (nie widzę potrzeby by je stosować, od kiedy używam ściereczki).
Jak pewnie wiecie, jest kilka rodzajów powierzchni ściereczki. Jedne są gładkie, drugie mają "supełki" a jeszcze inne "paski". Ja aktualnie używam ściereczki w paski (zdjęcie pod spodem). Nie używałam do tej pory innych rodzajów więc ciężko powiedzieć mi czy są one lepsze lub gorsze. Jednak, ściereczka której używam (w paski) sprawdza się bardzo dobrze.
Jest jednak jedna rzecz na którą trzeba uważać podczas używania ściereczki z mikrofibry - jeżeli użyjecie jej w nadmiarze, może to doprowadzić do podrażnienia! Jest to zwłaszcza istotne w przypadku osób stosujących kwasy czy retinoidy, które już wystarczająco podrażniają naszą skórę. Jednak ja stosuję aktualnie ściereczkę razem z Retinem A i jest ok (Retinem A smaruję się raz w tygodniu, a ściereczkę używam mniej więcej co drugi dzień). Jeżeli więc macie wyjątkowo wrażliwą skórę używajcie ściereczki ostrożnie, nie pocierajcie skóry zbyt mocno, możecie też ograniczyć jej stosowanie (raz, dwa razy lub trzy razy w tygodniu).
Wiem, że dziewczyny używają również ściereczek muślinowych, przeznaczonych typowo do twarzy, jednak wiele blogerek uważa, że nie ma większej różnicy między nimi, a ściereczkami z mikrofibry. Ja osobiście ściereczek muślinowych nie używałam, więc nie mogę się na ich temat wypowiedzieć.
Podsumowując, ściereczka z mikrofibry okazała się dla mnie jednym z największych odkryć roku 2012! Jest wyjątkowo skuteczna, wygodna i tania. Jest bardzo pomocna w usuwaniu martwego naskórka, zwłaszcza dla osób mających problem z suchymi skórkami.
Zatem wszystkim którzy jeszcze nie wypróbowali ściereczek z mikrofibry, gorąco je polecam!
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Najczęstrze błędy popełniane w czasie stosowania preparatów na bazie retinowidów bądz kwasów.
W moim poprzednim wpisie dotyczącym pielęgnacji w czasie stosowania kwasów czy retinoidów napisałam trochę na temat często popełnianych błędów przez osoby stosujące dane preparaty. Jednak coraz częściej dostaję wiadomości od osób, które zaszkodziły sobie kosmetykami na bazie kwasów czy retinoidów dlatego dziś chciałabym chciałabym opowiedzieć trochę więcej na ten temat.
Aktualnie na rynku możemy znaleźć dość sporo tego typu kremów, maści czy toników dostępnych bardzo często bez recepty. Niestety wiele osób podchodzi bardzo lekkomyślnie do stosowania tego typu preparatów nie wiedząc tak na prawdę z czym mają do czynienia.
1. Pierwszym (i chyba najczęściej popełnianym) błędem jest zbyt częste stosowanie preparatu złuszczającego. Kosmetyki na bazie kwasów czy retinoidów mają bardzo silne działanie złuszczające i jeśli stosujemy je zbyt często możemy doprowadzić do ogromnego podrażnienia i przesuszenia skóry. Każdy tego typu preparat należy wprowadzać stopniowo do pielęgnacji. Na początku posmarować twarz raz i odczekać kilka dni, bardzo uważnie obserwując skórę. Następnie można spróbować dwa razy w tygodniu, lub jeśli nasza skóra bardzo dobrze toleruje preparat co drugi dzień. Jeśli wasza skóra jest tłusta, gruba i odporna na działanie preparatu możecie spróbować stosować go codziennie. Często, jeśli nie walczymy z uporczywym trądzikiem, nie ma też potrzeby by stosować taki krem częściej niż raz w tygodniu.
2. Nieodpowiednia pielęgnacja. Skóra na tego typu preparaty reaguje podrażnieniem i wysuszeniem, dlatego konieczne jest zapewnienie odpowiedniego nawilżenia. Prawdopodobnie kremy który stosowaliście do tej pory okażą się niewystarczające. W takiej sytuacji najlepiej zainwestować w jakiś silnie działający krem. Osobiście polecam preparaty marki Cetaphil, które mocno nawilżają skórę, są hypoalergiczna, a ich cena w stosunku do pojemności jest dość korzystna. Więcej na ten temat możecie przeczytać tu: Pielęgnacja cery w czasie kuracji kwasami czy retinoidami.
3. Brak ochrony UV. Wszelkie (nawet te niskoprocentowe) preparaty na bazie kwasów czy retinoidów uwrażliwiają skórę na słońce, dlatego bez względu na porę roku, w czasie ich stosowania należy chronić skórę kremem z filtrem. Mi osobiście zdarzyło się poparzyć skórę po spędzeniu kilku godzin na zewnątrz w słoneczny dzień w listopadzie w czasie gdy stosowałam krem Avene Triacneal. Brak ochrony UV może nie tylko doprowadzić do podrażnienia skóry ale też wywołać przebarwienia, które mogą pojawić się nawet po dłuższym czasie.
Preparaty na bazie kwasów czy retinoidów mogą na prawdę zdziałać cuda, jednak musimy stosować je z głową. Zanim zdecydujesz się na wprowadzenie tego typu kosmetyków do swojej pielęgnacji przeczytaj pierw wszelkie dostępne w internecie informacje dotyczące danego preparatu.
Polecam również:
Retinoidy
Jak zmieniła się moja cera po stosowaniu kwasów i retinoidów.
Kilka preparatów złuszczających które stosowałam i z czystym sumieniem mogę polecić:
1. Retin A - silnie działająca maść z retinoidami (tylko na receptę)
2. Avene Triacneal - na bazie pochodnej witaminy A (retinaldehyd) oraz kwasu glikolowego, jeden z mocniej działających preparatów dostępnych bez recepty.
3. Pharmaceris Almond Peel 5% - krem na bazie kwasu migdałowego, jeden z najdelikatniejszych kremów złuszczających, odpowiedni dla osób posiadających cerę wrażliwą lub zaczynających swoją przygodę z kwasami.
Oczywiście tego typu preparatów jest wiele i każdy ma tak na prawdę podobne działanie. Jednak bez względu na to który z nich wybierzemy, najlepiej przed jego zastosowaniem zapoznać się z opiniami innych osób, które stosowały dany kosmetyk. Wiele takich recenzji można znaleźć na blogach, youtubie czy stronie wizaz.pl.
Pozdrawiam i Powodzenia!:)
Aktualnie na rynku możemy znaleźć dość sporo tego typu kremów, maści czy toników dostępnych bardzo często bez recepty. Niestety wiele osób podchodzi bardzo lekkomyślnie do stosowania tego typu preparatów nie wiedząc tak na prawdę z czym mają do czynienia.
1. Pierwszym (i chyba najczęściej popełnianym) błędem jest zbyt częste stosowanie preparatu złuszczającego. Kosmetyki na bazie kwasów czy retinoidów mają bardzo silne działanie złuszczające i jeśli stosujemy je zbyt często możemy doprowadzić do ogromnego podrażnienia i przesuszenia skóry. Każdy tego typu preparat należy wprowadzać stopniowo do pielęgnacji. Na początku posmarować twarz raz i odczekać kilka dni, bardzo uważnie obserwując skórę. Następnie można spróbować dwa razy w tygodniu, lub jeśli nasza skóra bardzo dobrze toleruje preparat co drugi dzień. Jeśli wasza skóra jest tłusta, gruba i odporna na działanie preparatu możecie spróbować stosować go codziennie. Często, jeśli nie walczymy z uporczywym trądzikiem, nie ma też potrzeby by stosować taki krem częściej niż raz w tygodniu.
2. Nieodpowiednia pielęgnacja. Skóra na tego typu preparaty reaguje podrażnieniem i wysuszeniem, dlatego konieczne jest zapewnienie odpowiedniego nawilżenia. Prawdopodobnie kremy który stosowaliście do tej pory okażą się niewystarczające. W takiej sytuacji najlepiej zainwestować w jakiś silnie działający krem. Osobiście polecam preparaty marki Cetaphil, które mocno nawilżają skórę, są hypoalergiczna, a ich cena w stosunku do pojemności jest dość korzystna. Więcej na ten temat możecie przeczytać tu: Pielęgnacja cery w czasie kuracji kwasami czy retinoidami.
3. Brak ochrony UV. Wszelkie (nawet te niskoprocentowe) preparaty na bazie kwasów czy retinoidów uwrażliwiają skórę na słońce, dlatego bez względu na porę roku, w czasie ich stosowania należy chronić skórę kremem z filtrem. Mi osobiście zdarzyło się poparzyć skórę po spędzeniu kilku godzin na zewnątrz w słoneczny dzień w listopadzie w czasie gdy stosowałam krem Avene Triacneal. Brak ochrony UV może nie tylko doprowadzić do podrażnienia skóry ale też wywołać przebarwienia, które mogą pojawić się nawet po dłuższym czasie.
Preparaty na bazie kwasów czy retinoidów mogą na prawdę zdziałać cuda, jednak musimy stosować je z głową. Zanim zdecydujesz się na wprowadzenie tego typu kosmetyków do swojej pielęgnacji przeczytaj pierw wszelkie dostępne w internecie informacje dotyczące danego preparatu.
Polecam również:
Retinoidy
Jak zmieniła się moja cera po stosowaniu kwasów i retinoidów.
Kilka preparatów złuszczających które stosowałam i z czystym sumieniem mogę polecić:
1. Retin A - silnie działająca maść z retinoidami (tylko na receptę)
2. Avene Triacneal - na bazie pochodnej witaminy A (retinaldehyd) oraz kwasu glikolowego, jeden z mocniej działających preparatów dostępnych bez recepty.
3. Pharmaceris Almond Peel 5% - krem na bazie kwasu migdałowego, jeden z najdelikatniejszych kremów złuszczających, odpowiedni dla osób posiadających cerę wrażliwą lub zaczynających swoją przygodę z kwasami.
Oczywiście tego typu preparatów jest wiele i każdy ma tak na prawdę podobne działanie. Jednak bez względu na to który z nich wybierzemy, najlepiej przed jego zastosowaniem zapoznać się z opiniami innych osób, które stosowały dany kosmetyk. Wiele takich recenzji można znaleźć na blogach, youtubie czy stronie wizaz.pl.
Pozdrawiam i Powodzenia!:)
sobota, 27 października 2012
Pielęgnacja cery podczas kuracji kwasami lub retinoidami.
Niedawno pisałam wam o tym, jak zmieniła się moja cera pod wpływem stosowania kwasów i retinoidów. Przy okazji tamtego wpisu wspominałam, że właściwa pielęgnacja podczas stosowania tak silnie drażniących specyfików jest bardzo ważna, dlatego że kremy czy maści na bazie tych składników mocno podrażniają i wysuszają skórę powodując jej łuszczenie. Jak wiadomo na przesuszonej skórze skłonnej do trądziku tworzy się warstwa rogowa, która powoduje powstawanie zaskórników, a co za tym idzie wyprysków. Dlatego jeśli nasza pielęgnacja nie zostanie dostosowana do kuracji, możemy osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego.
Bardzo często czytając wpisy na blogach dotyczące peelingów kwasowych, maści z retinoidami czy kremów lub toników na ich bazie znajduję wpisy rozczarowanych dziewczyn, które narzekają na wysyp lub przesuszenie skóry w czasie stosowania danego specyfiku. Niestety zazwyczaj rozczarowanie to wynika z tego że często osoby, zabierając się za stosowanie konkretnych maści czy kremów nie wiedzą tak na prawdę z czym mają do czynienia.
Podstawowe błędy to:
- stosowanie kremu/maści codziennie rano i wieczorem - wszystkie tego typu specyfiki należy stosować wyłącznie na noc, góra raz na dobę, stosując je rano i wieczorem nie dajemy skórze czasu na regeneracje, przez co staje się ona podrażniona. Dla wielu osób stosowanie takich specyfików raz lub dwa razy w tygodniu jest wystarczające!
- niestosowanie kremu z filtrem na dzień - kwasy i retinoidy mają silne działanie fotouczulające, dlatego stosowanie kremu z wysokim filtrem jest konieczne nawet w ziemie jeśli chcemy ustrzec się przed przebarwieniami!
- stosowanie innych podrażniających kosmetyków takich jak żele, toniki czy kremy antytrądzikowe w parze z kwasami czy retinoidami. Silnie działające maści i kremy ze składnikiem aktywnym wystarczą - cała reszta kosmetyków powinna być maksymalnie delikatna!
A teraz przedstawię wam moje ulubione kosmetyki które stosuję do pielęgnacji mojej cery w czasie stosowania silnych retinoidów (retin-a), słabszych retinoidów (Triacneal), peelingów kwasowych czy kremów/toników na bazie kwasów.
1. Emulsja micelarna Cetaphil. Bardzo delikatnie oczyszcza twarz - idealna do stosowania rano.
2. Mieszanka OCM do demakijażu.
3. Żel nawilżający Oliwka firmy Ziaja do skóry wrażliwej.
4. Delikatny żel myjący do skóry wrażliwej a jednocześnie skłonnej do trądziku - Effaclar LRP
5. Woda termalna Vivhy - łagodzi podrażnienia, używam jej zamiast toniku.
6. Delikatny peeling żelowy Ginvera Marvel Gel.
7. Krem nawilżający Hydreane Riche LRP - bardzo dobrze nawilża podrażnioną skórę. Nie ma w składzie oleju mineralnego. Mnie nie zapycha.
8. Cicaplast Balsam B5 - krem przyśpieszający regenerację naskórka. Bardzo bogaty krem, mocno odżywia skórę, również nie posiada w składzie parafiny. Ja nie zauważyłam żeby mnie zapychał. Autorka bloga kosmostolog.blogspot.com (który zresztą bardzo polecam:) wspominała niedawno o wersji tego kremu przeznaczonej typowo do twarzy (link do wpisu). Sama wprawdzie nie używałam tej wersji, ale zamierzam sięgnąć po nią kiedy skończy się ten którego używam. Seria cicaplast jest polecana właśnie po zabiegach złuszczania naskórka.
9. Krem z filtrem L'oreal UV Perfect SPF50 PA+++
10. Eucerin Everyday protection SPF30 100ml - ochronna emulsja do twarzy - niestety niedostępna w Polsce
Jak widać wszystkie te kosmetyki mają za zadanie przywrócić nawilżenie i złagodzić podrażnienia. W większości są te kosmetyki hypoalergiczne przeznaczone cery wrażliwej, ponieważ cera w czasie stosowania kwasów czy retinoidów lub kosmetyków na bazie tych składników staje się cerą wrażliwą! Mam nadzieję że wpis ten pomoże osobom, które rozważają wprowadzenie silnie złuszczających specyfików do swojej codziennej pielęgnacji i że dzięki temu wasza kuracja zakończy się sukcesem:)
Bardzo często czytając wpisy na blogach dotyczące peelingów kwasowych, maści z retinoidami czy kremów lub toników na ich bazie znajduję wpisy rozczarowanych dziewczyn, które narzekają na wysyp lub przesuszenie skóry w czasie stosowania danego specyfiku. Niestety zazwyczaj rozczarowanie to wynika z tego że często osoby, zabierając się za stosowanie konkretnych maści czy kremów nie wiedzą tak na prawdę z czym mają do czynienia.
Podstawowe błędy to:
- stosowanie kremu/maści codziennie rano i wieczorem - wszystkie tego typu specyfiki należy stosować wyłącznie na noc, góra raz na dobę, stosując je rano i wieczorem nie dajemy skórze czasu na regeneracje, przez co staje się ona podrażniona. Dla wielu osób stosowanie takich specyfików raz lub dwa razy w tygodniu jest wystarczające!
- niestosowanie kremu z filtrem na dzień - kwasy i retinoidy mają silne działanie fotouczulające, dlatego stosowanie kremu z wysokim filtrem jest konieczne nawet w ziemie jeśli chcemy ustrzec się przed przebarwieniami!
- stosowanie innych podrażniających kosmetyków takich jak żele, toniki czy kremy antytrądzikowe w parze z kwasami czy retinoidami. Silnie działające maści i kremy ze składnikiem aktywnym wystarczą - cała reszta kosmetyków powinna być maksymalnie delikatna!
A teraz przedstawię wam moje ulubione kosmetyki które stosuję do pielęgnacji mojej cery w czasie stosowania silnych retinoidów (retin-a), słabszych retinoidów (Triacneal), peelingów kwasowych czy kremów/toników na bazie kwasów.
1. Emulsja micelarna Cetaphil. Bardzo delikatnie oczyszcza twarz - idealna do stosowania rano.
2. Mieszanka OCM do demakijażu.
3. Żel nawilżający Oliwka firmy Ziaja do skóry wrażliwej.
4. Delikatny żel myjący do skóry wrażliwej a jednocześnie skłonnej do trądziku - Effaclar LRP
5. Woda termalna Vivhy - łagodzi podrażnienia, używam jej zamiast toniku.
6. Delikatny peeling żelowy Ginvera Marvel Gel.
7. Krem nawilżający Hydreane Riche LRP - bardzo dobrze nawilża podrażnioną skórę. Nie ma w składzie oleju mineralnego. Mnie nie zapycha.
8. Cicaplast Balsam B5 - krem przyśpieszający regenerację naskórka. Bardzo bogaty krem, mocno odżywia skórę, również nie posiada w składzie parafiny. Ja nie zauważyłam żeby mnie zapychał. Autorka bloga kosmostolog.blogspot.com (który zresztą bardzo polecam:) wspominała niedawno o wersji tego kremu przeznaczonej typowo do twarzy (link do wpisu). Sama wprawdzie nie używałam tej wersji, ale zamierzam sięgnąć po nią kiedy skończy się ten którego używam. Seria cicaplast jest polecana właśnie po zabiegach złuszczania naskórka.
9. Krem z filtrem L'oreal UV Perfect SPF50 PA+++
10. Eucerin Everyday protection SPF30 100ml - ochronna emulsja do twarzy - niestety niedostępna w Polsce
Jak widać wszystkie te kosmetyki mają za zadanie przywrócić nawilżenie i złagodzić podrażnienia. W większości są te kosmetyki hypoalergiczne przeznaczone cery wrażliwej, ponieważ cera w czasie stosowania kwasów czy retinoidów lub kosmetyków na bazie tych składników staje się cerą wrażliwą! Mam nadzieję że wpis ten pomoże osobom, które rozważają wprowadzenie silnie złuszczających specyfików do swojej codziennej pielęgnacji i że dzięki temu wasza kuracja zakończy się sukcesem:)
sobota, 29 września 2012
Jak zmieniła się moja cera po stosowaniu kwasów i retinoidów?
Tej jesieni mijają 3 lata od kiedy zaczęłam walczyć z moim trądzikiem za pomocą kwasu migdałowego i retinoidów. Od razu zaznaczam jest walkę tę udało mi się wygrać i dziś mogę pochwalić się czystą cerą :) Chciałabym jednak opowiedzieć wam o tym jak stosowanie kuracji kwasami czy retinoidami może wpłynąć na waszą skórę. Jak wiadomo oba te środki mają bardzo silne działanie złuszczające oraz podrażniające więc każda osoba stosująca je w jakimkolwiek celu powinna wiedzieć jakich skutków powinna się spodziewać.
Przede wszystkim nieodpowiednia pielęgnacja w czasie stosowania kwasów czy retinoidów może doprowadzić skórę do ruiny. Trzy podstawowe rzeczy, o których należy pamiętać w czasie kuracji to:
- nawilżanie - pomaga utrzymać naszą skórę w dobrej kondycji, zniwelować podrażnienia, suchość skóry oraz pozbyć się złuszczonego naskórka. Większość osób, która zaczyna stosować kwasy lub retinoidy w celu pozbycia się trądziku jest przyzwyczajona do kosmetyków typowo antytrądzikowych w swojej pielęgnacji, jednak gdy przerzucamy się na kwasy czy maści z retinoidami kosmetyki antytrądzikowe powinny zostać w miarę możliwości odstawione lub przynajmniej ograniczone do minimum, ponieważ podrażniają one dodatkowo skórę.
- wysoka ochrona UV - w czasie kuracji kwasami czy retinoidamy, skóra jest mocno uwrażliwiona na promienie słoneczne, które mogą wywołać przebarwienia lub nasilenie się trądziku. Dlatego tak ważne jest zabezpieczenie się odpowiednio wysokimi filtrami bez względu na porę roku.
- delikatna eksfoliacja - ten punkt stanowi wielkie wyzwanie dla osób zmagających się z trądzikiem ponieważ kwasy i retinoidy tak silnie podrażniają skórę, że dermatolodzy radzą całkowicie odstawić inne peelingi w czasie ich stosowania. Jak wiadomo regularna eksfoliacja jest konieczna w przypadku osób posiadających skórę skłonną do trądziku, ponieważ martwy naskórek jest najlepszą pożywką dla bakterii i jedną z głównych przyczyn powstawania zaskórników i wyprysków. Dlatego czasem zdarza się, że po zastosowaniu peelingu kwasem niektóre osoby skarżą się na wysyp następnego dnia. To całkiem logiczne, kwas sprawia że wierzchnia warstwa naskórka zmienia się w 'skorupę', która (zanim zdążymy się jej pozbyć) może pozatykać nasze pory i wywołać wysyp. Jak więc pozbyć się łuszczącego się naskórka w czasie stosowania kuracji kwasami czy retinoidami? Ja na początku stosowałam metodę ścierania naskórka przy pomocy 'rolujących się' kremów. Nakładałam taki krem i przez kilka minut pocierałam twarz rękami ściągając razem z nim martwy naskórek. Efekt nie był rewelacyjny, jednak na pewno miałam mniej suchych skórek. Teraz na szczęście udało mi się odkryć o wiele lepszą metodę, tj. żelowe peelingi z Azji. Jest to rodzaj peelingu z którym w Polsce się nie spotkałam, z tego co mi wiadomo w innych krajach europejskich czy Ameryce też nie są one powszechne. Jest to jeden z tych "magicznych azjatyckich produktów". Peelingi te mają formę delikatnego żelu (nie mają w swoim składzie żadnych ścierających drobinek), ale mimo to 'zbierają' naskórek mechanicznie (nie są to peelingi chemiczne). W czasie ich stosowania nie czuć żądnego mrowienia ani podrażnienia, a mimo to (przynajmniej według mnie) bardzo dobrze usuwają martwy naskórek. Peelingiem którego ja aktualnie używam jest Ginvera Marvel Gel, jednak rynek azjatycki oferuje więcej tego typu produktów. Dzięki stosowaniu tego żelu udaje mi się bardzo dobrze ukryć łuszczenie, dzięki temu, że usuwam naskórek na bieżąco. Polecam wpis: codzienna pielęgnacja w czasie stosowania kwasów lub retinoidów.
A teraz kilka słów na temat tego, jak zmieniła się moja skóra w dłuższej perspektywie. Dawniej moja skóra była typowo trądzikowa, myślę, że to przede wszystkim peeling kwasem migdałowym oraz maść Retin-a pomogły mi zupełnie pozbyć się trądziku. Do dziś zdarza się, że wyskoczy mi jakiś pryszczy czy zaskórnik, jednak dzieje się tak zazwyczaj po użyciu jakiegoś nowego kosmetyku, który okazuje się zapychaczem. Zdarza się, że tygodniami mam niemalże idealną cerę, bez żadnego wyprysku (nawet latem gdy odstawiłam kwasy i retinoidy). Jednak zmienił się też rodzaj mojej cery. Z mieszanej w kierunku tłustej, stała się cerą mieszaną w kierunku suchej, zdecydowanie bardziej wrażliwą i podatną na podrażnienia. Od jakiegoś czasu zdarza się, że kosmetyki wywołują u mnie reakcje alergiczne i wysypki, co wcześnie mi się nie zdarzało, dlatego musiałam odłożyć wszelkie agresywne kosmetyki. Jedyny żel co cery tłustej, który mogę stosować to delikatny Effaclar LRP. Trudno utrzymać mi odpowiedni poziom nawilżenia skóry.
Podsumowując, jeżeli tak jak ja kiedyś walczycie z trądzikiem, kwasy i retinoidy są bardzo skutecznymi środkami. Jednak musicie pamiętać, że skóra w czasie ich stosowania jest bardzo trudna w pielęgnacji więc musicie być gotowi na zmianę swoich nawyków. Dla osób które po prostu chcą poprawić stan swojej skóry, ale nie mają większych problemów trądzikowych polecam raczej delikatne formy kwasu, takie jak tonik 5% z kwasem migdałowym, czy delikatnie złuszczający krem kwasowym. Ja aktualnie nie mam zamiaru wracać do mocnych stężeń, teraz używam kremu z kwasem migdałowym 5% góra raz w tygodniu ponieważ zbyt mocna eksfoliacja też nie jest najlepszym pomysłem. W Polsce, zwłaszcza na forach internetowych czy blogach, wiele dziewczyn promuje regularne zabiegi kwasami o mocnych stężeniach, jednak nie wydaje mi się, że jest to rewelacyjny pomysł, dla osób które nie mają większych problemów ze skórą. Ja osobiście po 3 latach stosowania tak mocnego złuszczania dorobiłam się bardzo wrażliwej skóry, która teraz jest dość uciążliwa w pielęgnacji. Oczywiście nie żałuję tego absolutnie, ponieważ o niebo lepsza jest wrażliwa skóra niż trądzik! Jednak, tak jak mówię, stosując kwasy i retinoidy musimy pamiętać o tym, jak silne są to środki.
Przede wszystkim nieodpowiednia pielęgnacja w czasie stosowania kwasów czy retinoidów może doprowadzić skórę do ruiny. Trzy podstawowe rzeczy, o których należy pamiętać w czasie kuracji to:
- nawilżanie - pomaga utrzymać naszą skórę w dobrej kondycji, zniwelować podrażnienia, suchość skóry oraz pozbyć się złuszczonego naskórka. Większość osób, która zaczyna stosować kwasy lub retinoidy w celu pozbycia się trądziku jest przyzwyczajona do kosmetyków typowo antytrądzikowych w swojej pielęgnacji, jednak gdy przerzucamy się na kwasy czy maści z retinoidami kosmetyki antytrądzikowe powinny zostać w miarę możliwości odstawione lub przynajmniej ograniczone do minimum, ponieważ podrażniają one dodatkowo skórę.
- wysoka ochrona UV - w czasie kuracji kwasami czy retinoidamy, skóra jest mocno uwrażliwiona na promienie słoneczne, które mogą wywołać przebarwienia lub nasilenie się trądziku. Dlatego tak ważne jest zabezpieczenie się odpowiednio wysokimi filtrami bez względu na porę roku.
- delikatna eksfoliacja - ten punkt stanowi wielkie wyzwanie dla osób zmagających się z trądzikiem ponieważ kwasy i retinoidy tak silnie podrażniają skórę, że dermatolodzy radzą całkowicie odstawić inne peelingi w czasie ich stosowania. Jak wiadomo regularna eksfoliacja jest konieczna w przypadku osób posiadających skórę skłonną do trądziku, ponieważ martwy naskórek jest najlepszą pożywką dla bakterii i jedną z głównych przyczyn powstawania zaskórników i wyprysków. Dlatego czasem zdarza się, że po zastosowaniu peelingu kwasem niektóre osoby skarżą się na wysyp następnego dnia. To całkiem logiczne, kwas sprawia że wierzchnia warstwa naskórka zmienia się w 'skorupę', która (zanim zdążymy się jej pozbyć) może pozatykać nasze pory i wywołać wysyp. Jak więc pozbyć się łuszczącego się naskórka w czasie stosowania kuracji kwasami czy retinoidami? Ja na początku stosowałam metodę ścierania naskórka przy pomocy 'rolujących się' kremów. Nakładałam taki krem i przez kilka minut pocierałam twarz rękami ściągając razem z nim martwy naskórek. Efekt nie był rewelacyjny, jednak na pewno miałam mniej suchych skórek. Teraz na szczęście udało mi się odkryć o wiele lepszą metodę, tj. żelowe peelingi z Azji. Jest to rodzaj peelingu z którym w Polsce się nie spotkałam, z tego co mi wiadomo w innych krajach europejskich czy Ameryce też nie są one powszechne. Jest to jeden z tych "magicznych azjatyckich produktów". Peelingi te mają formę delikatnego żelu (nie mają w swoim składzie żadnych ścierających drobinek), ale mimo to 'zbierają' naskórek mechanicznie (nie są to peelingi chemiczne). W czasie ich stosowania nie czuć żądnego mrowienia ani podrażnienia, a mimo to (przynajmniej według mnie) bardzo dobrze usuwają martwy naskórek. Peelingiem którego ja aktualnie używam jest Ginvera Marvel Gel, jednak rynek azjatycki oferuje więcej tego typu produktów. Dzięki stosowaniu tego żelu udaje mi się bardzo dobrze ukryć łuszczenie, dzięki temu, że usuwam naskórek na bieżąco. Polecam wpis: codzienna pielęgnacja w czasie stosowania kwasów lub retinoidów.
A teraz kilka słów na temat tego, jak zmieniła się moja skóra w dłuższej perspektywie. Dawniej moja skóra była typowo trądzikowa, myślę, że to przede wszystkim peeling kwasem migdałowym oraz maść Retin-a pomogły mi zupełnie pozbyć się trądziku. Do dziś zdarza się, że wyskoczy mi jakiś pryszczy czy zaskórnik, jednak dzieje się tak zazwyczaj po użyciu jakiegoś nowego kosmetyku, który okazuje się zapychaczem. Zdarza się, że tygodniami mam niemalże idealną cerę, bez żadnego wyprysku (nawet latem gdy odstawiłam kwasy i retinoidy). Jednak zmienił się też rodzaj mojej cery. Z mieszanej w kierunku tłustej, stała się cerą mieszaną w kierunku suchej, zdecydowanie bardziej wrażliwą i podatną na podrażnienia. Od jakiegoś czasu zdarza się, że kosmetyki wywołują u mnie reakcje alergiczne i wysypki, co wcześnie mi się nie zdarzało, dlatego musiałam odłożyć wszelkie agresywne kosmetyki. Jedyny żel co cery tłustej, który mogę stosować to delikatny Effaclar LRP. Trudno utrzymać mi odpowiedni poziom nawilżenia skóry.
Podsumowując, jeżeli tak jak ja kiedyś walczycie z trądzikiem, kwasy i retinoidy są bardzo skutecznymi środkami. Jednak musicie pamiętać, że skóra w czasie ich stosowania jest bardzo trudna w pielęgnacji więc musicie być gotowi na zmianę swoich nawyków. Dla osób które po prostu chcą poprawić stan swojej skóry, ale nie mają większych problemów trądzikowych polecam raczej delikatne formy kwasu, takie jak tonik 5% z kwasem migdałowym, czy delikatnie złuszczający krem kwasowym. Ja aktualnie nie mam zamiaru wracać do mocnych stężeń, teraz używam kremu z kwasem migdałowym 5% góra raz w tygodniu ponieważ zbyt mocna eksfoliacja też nie jest najlepszym pomysłem. W Polsce, zwłaszcza na forach internetowych czy blogach, wiele dziewczyn promuje regularne zabiegi kwasami o mocnych stężeniach, jednak nie wydaje mi się, że jest to rewelacyjny pomysł, dla osób które nie mają większych problemów ze skórą. Ja osobiście po 3 latach stosowania tak mocnego złuszczania dorobiłam się bardzo wrażliwej skóry, która teraz jest dość uciążliwa w pielęgnacji. Oczywiście nie żałuję tego absolutnie, ponieważ o niebo lepsza jest wrażliwa skóra niż trądzik! Jednak, tak jak mówię, stosując kwasy i retinoidy musimy pamiętać o tym, jak silne są to środki.
poniedziałek, 14 maja 2012
Retinoidy na trądzik.
Kolejnym przełomowym momentem w mojej walce z trądzikiem było przeczytanie w internecie artykułu o maściach z retinoidami na trądzik. Do tamtego momentu słowo retinol kojarzyło mi się z walką ze zmarszczkami, jednak po przeczytaniu kilku artykułów okazało się, że składnik ten jest jednym z najskuteczniejszych w walce z trądzikiem.
Jednak krem przeciwzmarszczkowy mamy raczej nas nie wyleczy. A a to dlatego, że tak zwany czysty retinol (czy też pro-retinol) stosowany w większości kremów przeciwzmarszczkowych w rzeczywistości jest bardzo słabo działającą substancją, która może poprawić kondycję skóry jednak ani na trądzik ani na zmarszczki zbytnio nie pomoże.
Na polskim rynku dostępnych jest kilka maści z retinoidami, które przeznaczone są do walki z trądzikiem. Najbardziej popularne to ISOTREXIN, DIFFERIN oraz RETIN-A. Ja, ze względu na to, że trądzik nie jest moim jedynym problemem wybrałam Retin-A ponieważ odmiana retinoidu, która w nim występuje (tretynoina) ma również silne działanie przeciwzmarszczkowe.
Maść zwalczająca trądzik a jednocześnie działająca przeciwzmarszczkowo? Wszystko to brzmi pięknie, ale... . No właśnie 'ALE'... Stosowanie retinoidów jest dość uciążliwe, przez co wiele osób przez brak wiedzy lub cierpliwości zniechęca się do nich.
Na początku stosowania maści może nastąpić pogorszenie stanu skóry. Wszystkie zalegające w naszych porach zanieczyszczenia zaczynają 'wychodzić na wierzch'. W dodatku mają silnie podrażniające działanie, dlatego skóra zaczyna się łuszczyć, podobnie jak w czasie stosowania peelingów chemicznych (np. kwasu migdałowego) nie jest to bardzo uciążliwe, jednak makijaż o wiele gorzej się trzyma. Dlatego w czasie stosowania tego typu specyfików należy odstawić inne kosmetyki antytrądzikowe i zaopatrzyć się w delikatny żel do mycia twarzy oraz mocno nawilżający krem. Konieczna jest również wysoka ochrona UV. W pochmurne dni 20 - 30 SPF w słoneczne 50 - 100 SPF. Latem maść najlepiej odstawić i poczekać do jesieni. Istotna informacja: retinoidy są bezwzględnie zabronione w czasie ciąży ponieważ mogą poważnie uszkodzić płód. Maści te są na recepte.
Moja wrażenia?
Stosowałam maść raz w tygodniu, stężenie 0,05% które miałam jest wbrew pozorom bardzo silnie i stosowanie jej częściej nie wchodziło w grę. Kupiłam ją w kwietniu i ze względu na porę roku stosowałam około 1,5 miesiąca, później odstawiałam na okres lata.
Efekt?
W czasie stosowania maści wciąż wyskakiwały mi nowe pryszcze, jednak po odstawieniu moja twarz zagoiła się i przez kolejne 4 miesiące miałam świetną cerę! Wprawdzie co jakiś czas coś mi wyskoczyło jednak efekt był ogromny. Retinoidy jak żaden inny specyfik pomogły mi w zwalczeniu trądziku. Większość moich zaskórników zniknęła, pory jeszcze bardziej się spłyciły.
Kilka przydatnych porad:
1. Maść należy stosować na całą twarz, a nie miejscowo na zmiany, gdyż jej zadaniem jest przywrócenie prawidłowego funkcjonowania gruczołów łojowych a nie wyleczenie już powstałej zmiany.
2. Po umyciu twarzy najlepiej odczekać około godzinę przed nałożeniem maści, ponieważ to sprawi, że skóra zdąży 'dojść do siebie' i maść nas tak mocno nie podrażni.
3. Wystarczy mała kropelka! Retinoidy mają bardzo mocne działanie, dlatego nie należy stosować ich zbyt obficie.
Polecam: Jak zmieniła się moja cera po stosowaniu kwasów i retinoidów? (Stosuję te środki zamiennie i z przerwami już od 3 lat)
Ciekawa opinia dermatologa na temat retinoidów:
Jednak krem przeciwzmarszczkowy mamy raczej nas nie wyleczy. A a to dlatego, że tak zwany czysty retinol (czy też pro-retinol) stosowany w większości kremów przeciwzmarszczkowych w rzeczywistości jest bardzo słabo działającą substancją, która może poprawić kondycję skóry jednak ani na trądzik ani na zmarszczki zbytnio nie pomoże.
Na polskim rynku dostępnych jest kilka maści z retinoidami, które przeznaczone są do walki z trądzikiem. Najbardziej popularne to ISOTREXIN, DIFFERIN oraz RETIN-A. Ja, ze względu na to, że trądzik nie jest moim jedynym problemem wybrałam Retin-A ponieważ odmiana retinoidu, która w nim występuje (tretynoina) ma również silne działanie przeciwzmarszczkowe.
Maść zwalczająca trądzik a jednocześnie działająca przeciwzmarszczkowo? Wszystko to brzmi pięknie, ale... . No właśnie 'ALE'... Stosowanie retinoidów jest dość uciążliwe, przez co wiele osób przez brak wiedzy lub cierpliwości zniechęca się do nich.
Na początku stosowania maści może nastąpić pogorszenie stanu skóry. Wszystkie zalegające w naszych porach zanieczyszczenia zaczynają 'wychodzić na wierzch'. W dodatku mają silnie podrażniające działanie, dlatego skóra zaczyna się łuszczyć, podobnie jak w czasie stosowania peelingów chemicznych (np. kwasu migdałowego) nie jest to bardzo uciążliwe, jednak makijaż o wiele gorzej się trzyma. Dlatego w czasie stosowania tego typu specyfików należy odstawić inne kosmetyki antytrądzikowe i zaopatrzyć się w delikatny żel do mycia twarzy oraz mocno nawilżający krem. Konieczna jest również wysoka ochrona UV. W pochmurne dni 20 - 30 SPF w słoneczne 50 - 100 SPF. Latem maść najlepiej odstawić i poczekać do jesieni. Istotna informacja: retinoidy są bezwzględnie zabronione w czasie ciąży ponieważ mogą poważnie uszkodzić płód. Maści te są na recepte.
Moja wrażenia?
Stosowałam maść raz w tygodniu, stężenie 0,05% które miałam jest wbrew pozorom bardzo silnie i stosowanie jej częściej nie wchodziło w grę. Kupiłam ją w kwietniu i ze względu na porę roku stosowałam około 1,5 miesiąca, później odstawiałam na okres lata.
Efekt?
W czasie stosowania maści wciąż wyskakiwały mi nowe pryszcze, jednak po odstawieniu moja twarz zagoiła się i przez kolejne 4 miesiące miałam świetną cerę! Wprawdzie co jakiś czas coś mi wyskoczyło jednak efekt był ogromny. Retinoidy jak żaden inny specyfik pomogły mi w zwalczeniu trądziku. Większość moich zaskórników zniknęła, pory jeszcze bardziej się spłyciły.
Kilka przydatnych porad:
1. Maść należy stosować na całą twarz, a nie miejscowo na zmiany, gdyż jej zadaniem jest przywrócenie prawidłowego funkcjonowania gruczołów łojowych a nie wyleczenie już powstałej zmiany.
2. Po umyciu twarzy najlepiej odczekać około godzinę przed nałożeniem maści, ponieważ to sprawi, że skóra zdąży 'dojść do siebie' i maść nas tak mocno nie podrażni.
3. Wystarczy mała kropelka! Retinoidy mają bardzo mocne działanie, dlatego nie należy stosować ich zbyt obficie.
Polecam: Jak zmieniła się moja cera po stosowaniu kwasów i retinoidów? (Stosuję te środki zamiennie i z przerwami już od 3 lat)
Ciekawa opinia dermatologa na temat retinoidów:
Subskrybuj:
Posty (Atom)














