Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje kosmetyków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje kosmetyków. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 lipca 2012

Ginvera Marvel Gel - najlepszy sposób na pozbycie się martwego naskórka!

Po dłuższej przerwie wakacyjnej, dziś chciałabym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na temat kolejnego azjatyckiego kosmetyku, który trafił w moje ręce a mianowicie żelu usuwającego martwy naskórek firmy Ginvera.

Przed zakupem naczytałam się wiele dobrego na temat tego produktu. Według obietnic producenta oraz zeznań wielu internautek kosmetyk ten ma pomóc nam wygładzić i rozjaśnić skórę oraz, co najważniejsze, pozbyć się zaskórników i odetkać pory.

Jak go stosować?
Żel Ginvera nakłada się na umytą i osuszoną skórę. Wystarczy naprawdę niewielka ilość. Produkt rozsmarowujemy na twarzy, czekając aż zmieni się on w niewielkie grudki i całkowicie się wchłonie.

Jak to działa?
Żel ten zakupiłam w bardzo niefortunnym dla mojej skóry czasie - w momencie kiedy moja twarz była okropnie wysuszona i podrażniona po zastosowaniu maseczki oczyszczającej. W dniu gdy pierwszy raz zastosowałam ten żel od tygodnia próbowałam pozbyć się zgrubiałej, wysuszonej skóry. Moje zaskoczenie było ogromne gdy po (trzykrotnym) zastosowaniu żelu w ciągu 15 minut moja twarz wygładziła się i wróciła niemalże do swojego normalnego stanu! Produkt ten bez absolutnie żadnego podrażnienia usunął martwy naskórek, którego nie mogłam pozbyć się od tygodnia. Byłam po prostu zachwycona. Z wielkim entuzjazmem zaczęłam stosować go codziennie rano czekając na dalsze efekty, których jednak się nie doczekałam. Żel nie odetkał porów na moim nosie i nie zlikwidował zaskórników (choć na pewno dzięki usuwaniu martwego naskórka zapobiegł pojawieniu się nowych!)

Tak czy inaczej bardzo polubiłam ten produkt, jest go niestety niewiele - około 60ml - co przy cenie 70zł (na allegro) jest dość niezadowalająco małą ilością, ale mimo to poważnie biorę pod uwagę kupienie kolejnego opakowania. Po pierwsze nie widzę potrzeby stosowania go codziennie - 2 razy w tygodniu spokojnie wystarcza, a przy takiej częstotliwości żel starczy na pewno na długo (mam go już od ponad miesiąca i nie zużyłam nawet 1/3 opakowania). Żaden inny peeling nie wygładzał tak dobrze mojej twarzy, jednocześnie w ogóle jej nie podrażniając. Myślę, że będzie to idealny kosmetyk w momencie gdy jesienią wrócę do kwasów i retinoidów, które powodują łuszczenie się naskórka. W czasie stosowania ich, jest to dla mnie dużym problemem. Z reguły po peelingu kwasem migdałowym skóra schodzi z twarzy przez około tydzień. Powoduje to rolowanie się kremów i podkładu oraz masę suchych skórek. Delikatnie mówiąc, twarz nie wygląda wtedy zbyt estetycznie, a peeling mechaniczny odpada, ponieważ podrażnia cerę. Myślę, że w tej roli żel Ginvera okaże się niezastąpiony!

16.10.2012
Ostatnio zaczęłam kupować kosmetyki na ebay'u i można tam dostać ten żel za mniej niż 50zł razem z przesyłką bezpośrednio z Korei Południowej.
Stosuję tą samą tubkę żelu już 4 miesiąc, a on się wciąż nie kończy - mimo swych 60ml wydaje się być bardzo wydajny!

21.01.2013
Jak się okazuje, bardzo podobna w działaniu (choć nie tak delikatna) jest ściereczka z mikrofibry, której zaczęłam używać w grudniu, po tym jak mój żel Ginvera się skończył i do teraz nie odczuwam potrzeby kupienia go ponownie (choć dalej uważam że jest to świetny produkt!).

sobota, 23 czerwca 2012

L'oreal UV Perfect UVB50 UVA PA+++ - idealny filtr!

Od czasu gdy zainteresowałam się kosmetykami azjatyckimi, wciąż odkrywam nowe niespodzianki. Dzisiaj chciałabym napisać wam kilka słów na temat kremu z filtrem L'oreal UV Perfect SPF50 UVA PA+++. Koncerny takie jak L'oreal sprzedają swoje produkty na całym świecie, jednak jak widać ich asortyment różni się w zależności od kraju (czy może dokładniej kontynentu!). Jak wiadomo w Azji większość kobiet panicznie boi się opalenizny, chcą by ich skóra była jasna i nieskazitelna, dlatego też firmy sprzedające na rynek azjatycki dbają o to by ich produkty zawierały wysokie filtry. Na pudełku L'oreal UV Perfect możemy przeczytać, że jest to krem dostępny w Singapurze, Malezji, Filipinach i Indonezji.



O tym jak ważna jest ochrona UV pisałam już nie raz. Chcąc zapobiec przedwczesnemu starzeniu mojej skóry przetestowałam już wiele kremów do twarz z wysokimi filtrami i niestety z każdym było coś nie tak. Pod hasłem wysokie filtry mam namyśli spf50 UVA około 30 (PA +++). Po pierwsze jest ich niewiele w Polsce, dostępne chyba wyłącznie pośród marek aptecznych, kosztują średnio od 30zł do 50zł i wszystkie, które do tej pory testowałam albo bielą, albo pozostawiają na skórze tłustą klejącą powłokę, na prawdę żaden wysoki filtr do tej pory mi nie odpowiadał.

Na ten krem trafiłam całkiem przypadkiem na allegro. Od razu zaczęłam przeszukiwać internet by znaleźć jakąś recenzję tego kremu i oczywiście znalazłam wiele - jedynie po angielsku. Na szczęście język ten nie jest mi obcy więc od razu wyczytałam pochlebne opinie na temat tego kremu. Pomimo tego, że nie miałam okazji go wypróbować, postanowiłam kupić go w ciemno - kosztował razem z przesyłką około 22zł (jest to bardzo zachęcająca cena w porównaniu do kremów do twarzy z filtrami dostępnych w Polsce).

Jak dla mnie krem ma same plusy:
- lekka konsystencja
- dobrze się wchłania
- nie bieli
- dobrze nawilża!
- nie pozostawia klejącej, tłustej warstwy
Działa jak dobry, lekki krem nawilżający, kiedy moja skóra nie jest przesuszona nie odczuwam potrzeby nakładania pod spód niczego dodatkowego.

Na pudełku możemy przeczytać (w moim wolnym tłumaczeniu;p):
Każdego dnia twoja skóra narażona jest na różnorodne zagrożenia, takie jak promieniowanie UV i zanieczyszczenia środowiska - wywołują one powstawanie wolnych rodników, które atakują komórki naszego ciała oraz niszczą włókna kolagenu i elastyny w skórze. Laboratoria L'oreal stworzyły nowy krem UV Perfect wzbogacony o silny antyoksydacyjny kompleks w celu ochrony twojej skóry przed przebarwieniami, ciemnieniem skóry oraz przedwczesnym starzeniem.

Pojemność: 30ml/ cena: około 22zł na allegro. Uważam, że pomimo małej pojemności krem i tak jest wart swojej ceny, zastanawiam się nawet czy nie kupić większego zapasu, bo trochę boję się, że mogą zniknąć z allegro. Szczerze mam nadzieję, że wzrastająca świadomość odnośnie ochrony UV skłoni firmy takie jak L'oreal do wprowadzania tego typu produktów również na nasz rynek.

A czy wy znacie jakiś godny polecenia krem z filtrami SPF50 UVA30?

sobota, 16 czerwca 2012

krem BB MISSHA M Perfect Cover - recenzja

Hej dziewczyny, dzisiaj z wielką radością chciałabym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na temat kremu BB MISSHA M Perfect Cover. O kremach BB pisałam niedawno. MISSHA nie jest pierwszym kremem tego typu który testuję, wcześniej miałam okazję wypróbować krem firmy SKIN79 HOT PINK, który jednak nie do końca spełnił moje oczekiwania. Na szczęście MISSHA okazała się o wiele lepszym wyborem.



plusy:
+ krem ma bardzo wysoki filtr UVB 42 oraz PA+++ (najwyższa dostępna na rynku ochrona przed promieniami UVA, które przeciwdziałają starzeniu się skóry)
+ bardzo ładnie wyrównuje koloryt skóry, twarzy wygląda po prostu ładnie i zdrowo
+ daje bardzo naturalne wykończenie - kolor faktycznie dopasowuje się do koloru skóry, nie jest też szary jak SKIN79
+ rozświetla chociaż nie ma absolutnie żadnych drobinek
+ zawiera składniki pielęgnujące takie jak olej z orzechów makadamia czy ekstrat z kawioru, dzięki czemu ładnie nawilża skórę

Minusem jest na pewno dostępność kremu. Jest to kosmetyk azjatycki, który możemy zamówić jedynie przez internetu korzystając z allegro, lub ebaya. Jest kilku zaufanych sprzedawców, którzy spowadzają te kosmetyki do Polski takich jak np AsianSotre. Kolejnym minusem może być cena, ja za pojemność 20ml zapłaciłam około 30zł, jednak biorąc pod uwagę działanie moim zdaniem na prawdę warto!

W zasadzie nie widzę żadnych innych minusów tego produktu, przy czym trzeba pamiętać że jest to krem BB, a nie podkład, więc efekt jest nieco inny, jeśli mamy dużo do zakrycia może okazać się dla nas niewystarczający. Chociaż w moim przypadku krem ten kryje lepiej niż wiele podkładów które wcześniej stosowałam (daje podobny efekt krycia co podkład Bourjois healthy mix). Pod kilkoma względami przewyższa nawet mój dotychczasowy ideał Ravlon Colorstay (wysokie filtry, rozświetlenie).
Krem występuje w kilku odcieniach, ja zamówiłam 21 i do mojej jasnej cery świetnie się sprawdza (a moja cera jest na tyle jasna że większość podkładów w ogóle nie ma tak jasnego koloru w swojej palecie), a czytałam też na innych blogach że krem ten dopasowuje się również do ciemniejszej skóry. Ja kupiłam wersję 20ml jednak występuje też w wersji 50ml oraz próbkach 2ml.


Kolejną dużą zaletą jest fakt, że używając tego kremu możemy wyeliminować inne produkty z filtrami, które w Polsce nie dość że są drogie to w dodatku wiele osób na nie narzeka, ja np. nie znalazłam jeszcze kremu z wysokim filtrem do twarzy który by mi odpowiadał w 100%.

Jestem tym kremem absolutnie zachwycona. Prawdopodobnie na wieczorne wyjścia dalej będę używać Revlonu (wieczorem nie muszę martwić się o promienie UV) ale na co dzień mam mój nowy ideał!

19.09.2012r.
Po kilku miesiącach stosowania muszę niestety napisać o kilku wadach tego kremu. Po pierwsze w moim przypadku nie nadaje się na okolice oczu, jak wspominałam juz nie raz mam problemy z zmarszczkami mimicznymi w tej okolicy i niestety większość podkładów się w nich osadza co dodatkowo je podkreśla i niestety Missha nie jest tu wyjątkiem. Jednak od kiedy odkryłam, że mój druki krem BB SKIN79 hot pink idealnie nadaje się pod oczy zaczęłam go stosować w parze z Missha. Po drugie niestety krem zupełnie nie sprawdził się na letnie upały. W temperaturze powyżej 25 stopni po prostu topi się na twarzy (choć może to dlatego, że w takiej temperaturze każdy podkład topi się na mojej twarzy...?) w związku z czym musiałam odłożyć go na czas wakacji i wróciłam do niego dopiero we wrześniu.

Codzienna pielęgnacja - część 3 - żel.

Czy warto używać żeli do mycia twarzy?
Wiem, że od czasu gdy płyny micelarne stały się popularne w Polsce wiele dziewczyn zrezygnowało z mycia twarzy żelem, ponieważ twarda woda z kranu podrażnia i wysusza dodatkowo naszą skórę. Mojej koleżance, która od kilku lat boryka się z trądzikiem pani dermatolog powiedziała, żeby w ogóle nie myła twarzy żelem i wodą, tylko samym płynem micelarnym.
Ja jednak dalej myję twarz żelem, ponieważ nawet po zmyciu jej płynem micelarnym nie wydaje mi się wystarczająco czysta, poza tym jeśli mamy cerę problematyczną, skłonną do wyprysków sam płyn micelarny nie usunie grzybów i bakterii. Ja, pomimo tego że mam dość miękką wodę z kranu, do mycia twarzy stosuję wodę źródlaną. W wpisie o twardej wodzie i innych czynnikach pogarszających stan cery pisałam o tym rozwiązaniu w codziennej pielęgnacji twarzy.
 
Jakich żeli używać?
Jeśli mamy suchą cerę to odpowiedź jest prosta - delikatnych, takie nie trudno jest znaleźć, zwłaszcza wśród moich ulubionych marek aptecznych. Jednak wydaje mi się, że akurat żel jest takim produktem na który nie trzeba koniecznie wydawać dużo pieniędzy, np. jednym z moich ulubionych delikatnych żeli do twarzy jest ZIAJA oliwkowy żel do mycie twarzy.
Jeśli jednak mamy skórę mieszaną lub tłustą ze skłonnością do wyprysków, wybór odpowiedniego żelu nie jest prosty. Taki żel powinien z jednej strony być antybakteryjny, a z drugiej delikatny - każde przesuszenie może zakończyć się pogorszeniem stanu cery. Przede wszystkim musimy unikać żeli zawierających w swoim składzie alkohol (niestety bardzo wiele serii antybakteryjnych posiada go w swoim składzie). W zasadzie do tej pory nie trafiłam na taki delkiatny, a jednocześnie dobrze oczyszczający żel wśród marek dostepnych w zwykłych drogieriach, dopiero kidy sięgnęłam po żele z marek aptecznych znalazłam coś odpowiedniego dla siebie. Dwa żele tego typu, które absolutnie wam polecam to Effaclar firmy La Roche Posay oraz Cleanance Gel firmy Avene.


Oba te żele bardzo dobrze oczyszczają skórę, pozostawiając ją matową, a jednocześnie nie przesuszają jej. Ja zawsze nakładam na nie kremy nawilżające, być może w duecie z kremami antybakteryjnymi mogłoby wysuszyć cerę, jednak tak jak już kiedyś wspominałam, w większości przypadków nie ma sensu używanie zbyt wielu produktów antybakteryjnych na raz. Żele te są o wiele droższe niż żele drogeryjne, kosztują około 30zł za 200ml, jednak ostatnio udało mi się kupić Effaclar za 8zł 125ml na allegro. 

W zależności od potrzeb mojej skóry używam na przemian żeli antybakteryjnych z delikatnymi. Jeśli moja skóra jest podrażniona lub przesuszona używam żelu delikatnego, jeśli normalna lub gdy wyskoczą mi jakieś niedoskonałości to antybakteryjnego. Ten system bardzo dobrze się sprawdza, jeżeli nasza skóra jest mieszana, nie znajdziemy dla niej jednego produktu który zawsze będzie się sprawdzał.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Czym są Kremy BB?

Przy okazji mojego wpisu dotyczącego kremu BB Skin79 Hot Pink, chciałam napisać kilka słów na temat tego typu produktów. Wiem że wielu z was słyszało już to kilka razy, jednak są pewnie jeszcze osoby które kremów BB nie znają. Ja o kremach BB pierwszy raz usłyszałam na blogu Azjatycki Cukier, jest to ciekawa strona prowadzona przez dziewczynę, która mieszka w Azji i bardzo promuje tamtejsze kosmetyki i nie tylko.

Kremy BB zostały stworzone w latach 60tych dla osób, które przeszły zabieg chirurgii laserowej. Ich zadaniem było ukrycie niedoskonałości skóry, przyspieszenie jej regeneracji oraz ochrona. W niedługim czasie kremy te stały się bardzo popularne w Azji. Krem BB (Blemish Balm) to wielofunkcyjny kosmetyk pokrywający niedoskonałości cery o właściwościach nawilżających i odżywiających, zazwyczaj z filtrem UV. Idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż, może też zastąpić podkład. Wielką zaletą tego typu kremów jest to że sprawiają, że twarz wygląda bardzo naturalnie. Dzięki zawartości wysokiego filtra, krem ten pozwala na wyeliminowanie uciążliwych kremów z filtrem.



Kilka ciekawostek dotyczących kremów BB:

Jak w przypadku innych kosmetyków tego typu trzeba je bardzo dokładnie zmywać z twarzy, ponieważ mogą doprowadzić do pogorszenia stanu cery.

Kremy BB dostępne w Polsce. Ostatnio bardzo popularny stał się krem BB firmy Garnier, niestety moim zdaniem niewiele ma od wspólnego ze swoimi azjatyckimi kuzynami. Krem ten występuje w dwóch odcieniach, jednak oba są dość ciemne i średnio dostosowują się do koloru skóry. Nie ma na nim informacji o filtrach UVA które to odpowiadają za ochronę przeciwzmarszczkową.

Gdzie w takim razie kupić taki krem? Ja moje azjatyckie miniatury nabyłam w internecie. Na allegro można znaleźć kilka osób handlujących kosmetykami z Azji, trzeba jednak uważać na podróbki, zwłaszcza kremu Skin79, których jest wiele. Najlepiej kupować od sprawdzonych sprzedawców i szukać informacji na temat podróbek na forach internetowych.


piątek, 18 maja 2012

Maybelline, Pure.Cover Mineral - Mineralny korektor w płynie - genialny!

Jak wiadomo w czasie walki z trądzikiem czy przebarwieniami (a ja taką walkę toczę) trzeba uzbroić się w odpowiedni korektor, który zakryje nasze niedoskonałości i pozwoli pokazać się w światu. W poprzedniej recenzji pisałam o podkładznie Revlon ColorStay dla skóry suchej i mieszanej, a dziś chciałabym podzielić się z wami moją opinią na temat korektora, który stanowi jego najlepsze uzupełnienie.
+ korektor bardzo dobrze kryje, zarówno wypryski jak i przebarwienia
+ nie osadza się w zmarszczkach
+ bardzo naturalny efekt
+ przyjemna płynna konsystencja
+ bardzo wydajny - zakrywam nim codziennie pół twarzy a nadal starcza na kilka miesięcy (4-6)
+ świetnie współgrał z wszystkimi podkładami jakich używałam (nakładam go pod podkład, a na najbardziej potrzebujące tego części twarzy jeszcze raz na podkład)
+ w szczególności polecam kolor 02, który wbrew pozorom jest najjaśniejszy z wszystkich 4 odcieni, nadaje się do bardzo jasnej cery
+ stosuję go również pod oczy bo moje skóra w tym miejscu jest ciemniejsza - nie osadza się w moich zmarszczkach mimicznych!

+/- cena - kosztuje około 30zł, ale biorąc pod uwagę wydajność i efekty i tak nie zamieniłabym go na tańszy

- trudno wykorzystać produkt do końca, ja zawsze przecinam opakowanie

Stosuję już ten korektor od kilku lat i puki co jest najlepszy! Po zastosowaniu go w duecie z podkładem Revlona moja skóra wygląda prawie idealnie, większość osób, która nie widziała mnie bez makijażu nawet nie chce mi wierzyć że mam jakieś problemy z cerą, kiedy z makijażem na twarzy wspominam o trądziku wszyscy patrzą na mnie jak na wariatkę;)

czwartek, 17 maja 2012

Podkład kryjący REVLON ColorStay dla cery tłustej i mieszanej

Blog ten raczej skupia się na radzeniu sobie z problemami skóry i właściwej pielęgnacji, ale od czasu do czasu będę dodawać również recenzje kosmetyków, które uważam za naprawdę warte polecenia. Jednym z nich jest właśnie podkład Revlon Colorstay, który odkryłam dzięki KWC na wizaż.pl.

Bardzo długi czas szukałam podkładu, który pomógłby mi zakryć niedoskonałości mojej skóry spowodowane trądzikiem i przebarwienia, a jednocześnie nie pozapychał porów i nie doprowadził do powstania niezliczonej ilości zaskórników. Moje poszukiwania były długie i ciężkie. Przetestowałam masę podkładów, niestety z reguły okazywało się, że były beznadziejne. Aż pewnego dnia trafiłam na ideał.
+ podkład ma bardzo lekką, beztłuszczową, płynną konsystencje, dzięki czemu nie zatyka porów.
+ dobrze kryje
+ ujednolica koloryt skóry
+ długo trzyma się na twarzy
+ dobrze matuje
+ posiada szeroką gamę kolorów co jest dla mnie bardzo ważne, bo mam bardzo jasną cerę i wiele podkładów nie występuje w tak jasnym kolorze
+ jest bardzo wydajny, jedno opakowanie starcza na co najmniej pół roku codziennego stosowania

+/- kosmetyk ten, jak zresztą większość podkładów ma w swoim składzie sylikony, dlatego należy odpowiednio go zmywać, ja stosuję metodę OCM - która najlepiej rozpuszcza sylikony i filtry
 +/- niski filtr - wersja do skóry mieszanej i tłustej posiada zalewie filtr SPF6 (o UVA nie ma mowy w ogóle, więc ciężko stwierdzić czy tam jest), jak już wspominałam wysoka ochrona UVA ma kluczowe znaczenie jeśli chcemy zachować młody wygląd, dlatego polecam nałożenie pod podkład kremu z wysokim filtrem np. L'oreal UV Perfect SPF50 UVA PA+++ Innym ciekawym produktem z wysokimi filtrami, który może zastąpić podkład jest krem BB MISSHA M Perfect Cover.

- brak dozownika
- cena - w perfumeriach kosztuje około 60-70zł jednak ja zazwyczaj kupuję go na allegro za około 30zł + przesyłka.

Idealnie działa w duecie z korektorem Maybelline, Pure Cover Mineral.

Co może zdziałać dla Twojej cery kwas hialuronowy?

Kwas hialuronowy to jeden z najbardziej popularnych składników kremów przeciwzmarszczkowy. Od jakiegoś czasu zrobiło się o nim bardzo głośno i wiele kobiet uznało ten składnik za cudotwórczy lek na zmarszczki. Firmy sprzedające kosmetyki oparte na nim podsycają zainteresowanie tym składnikiem często wyolbrzymiając jego możliwości.

Zatem czym jest kwas hialuronowy?
Choć słowo kwas brzmi dość groźnie w rzeczywistości kwas hialuronowy jest składnikiem naturalnie występującym w naszym organizmie. Duże jego ilości znajdują się w głębszych warstwach skóry - w tzw. skórze właściwej, gdzie w połączeniu z włóknami kolagenu i elastyny tworzy system podporowy skóry, jednocześnie dbając o odpowiednie nawodnienie.

Jakie kosmetyki z kwasem warto stosować?
Niestety w kremach dostępnym w drogeriach kwasu jest zazwyczaj bardzo mało, natomiast sera produkowane przez znane firmy kosmetyczne są bardzo drogie. Dlatego ja wybrałam kwas hialuronowy firmy biocosmetics (tego typu kwasów w internecie jest wiele na stronach takich jak biochemia urody czy mazidła). Od dłuższego czasu stosowałam już kwas migdałowy tej samej firmy, który dobrze się sprawdzał, więc uznałam, że warto zaryzykować, zwłaszcza, że specyfik kosztował jedynie 11zł.

Kwas nakłada się na twarz po umyciu, ma konsystencje lepkiego żelu, jednak w ciągu kilku sekund wchłania się do matu. Po jego nałożeniu konieczne jest zastosowanie kremu (przynajmniej w moim przypadku). Od razu bardzo mocno wygładza skórę. Ja stosuję go na noc. Natęspnego dnia po obudzeniu moje skóra jest bardzo mocno nawilżona. Stosuję kwas 1% istnieje jeszcze silniejsza wersja potrójna (3%?).


Niedawno przeczytałam na blogu Azjatycki Cukier wpis na temat kwasu hialuronowego, gdzie autorka pisze że jest to składnik który stymuluje produkcję kolagenu w skórze. Zdziwiło mnie to trochę bo dużo czytałam na temat tego kwasu (również publikacji w języku angielskich, z który można się o wiele więcej dowiedzieć niż po polsku niestety) i według wiarygodnych źródeł posiada on niesamowite zdolności wiązania wody dzięki czemu nawilża skórę od wewnątrz. Jest tak ważny ponieważ ilość i wielkość cząsteczkowa kwasu hialuronowego maleje wraz z wiekiem, co stanowi jedną z przyczyn spadku nawilżenia i jędrności skóry. Jednak postanowiłam jeszcze raz zainteresować się tematem i okazuje się, że faktycznie można znaleźć w internecie informacje dotyczące tego, że kwas stymuluje produkcję kolagenu i elastyny, jednak piszą o tym firmy, które sprzedają produkty z kwasem, co dla mnie jest trochę mało wiarygodne - wiadomo, że producenci chcąc sprzedać swój krem/serum często wiele obiecują, a niekoniecznie musi być to prawdą.

wtorek, 15 maja 2012

Eucerin Aquaporin krem pod oczy - najlepszy na zmarszczki mimiczne!

Dziś chciałabym podzielić się z wami moimi doświadczeniami z tym kremem. W zasadzie nie wiem co mną powodowało kiedy  go kupowałam, ale muszę przyznać, że jestem bardzo wdzięczna tej mocy, bo okazał się on bardzo dobrym nabytkiem.



Zadaniem kremu jest nawilżenie a nie walka ze zmarszczkami, tym bardziej zdziwiły mnie efekty jakie uzyskałam po jego zastosowaniu.

Mam co prawda dopiero 24 lata jednak przez wieloletnie zmagania z trądzikiem, które doprowadziły do przesuszenia skóry, jest ona o wiele bardziej podatna na zmarszczki. Do tego przez długi czas pomimo wady wzroku nie nosiłam soczewek, przez co często mrużyłam oczy, co w połączeniu z częstym uśmiechaniem się sprawiło że już kilka lat temu pojawiły się pod moimi oczami drobne zmarszczki mimiczne. Krem ten bardzo dobrze je wygładza.

Plusy:
+ ma bardzo lekką konsystencje, od razu czuć że skóra jest głęboko nawilżona, a nie jak w przypadku wielu innych kremów pseudo nawilżających, natłuszczona z wierzchu.
+ dzięki odpowiedniemu nawilżeniu zmarszczki mimiczne wygładziły się,
+ duża wydajność - używam kremu już 6 miesięcy (tylko na noc, i nie zawsze)

Minusy:
- brak filtrów przez co używam go tylko na noc.
- działanie jest niestety tymczasowe, kiedy na jakiś czas odłożyłam krem skóra wróciła do poprzedniego stanu.
- cena, zapłaciłam za niego około 40zł 

Podsumowując, jest to jedyny krem jakiego do tej pory używałam, który tak mocno poprawił stan mojej skóry pod oczami. Rewelacyjne nawilżenie. Polecam!