Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwas migdałowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwas migdałowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 stycznia 2013

Ściereczka z mikrofibry do oczyszczania twarzy.

Dziś chciałabym podzielić się z wami moimi zdaniem na temat oczyszczania twarzy szmatką z mikrofibry. Po raz pierwszy o tej metodzie usłyszałam dawno temu, ponieważ jest ona od dłuższego czasu bardzo popularna pośród polskich blogerek.

Szmatka z mikrofibry oryginalnie przeznaczona jest do ścierania kurzu i jak wiadomo bardzo skutecznie usuwa ona brud powierzchni. Jak się okazuje, równie dobrze radzi ona sobie z usuwaniem brudu z naszej twarzy. Jej specjalne włókna mają właściwości ścierające więc ich działanie jest zbliżone do peelingu mechanicznego.

Ściereczkę można używać na kilka sposobów:

1. Do zmywania makijażu - makijaż można uznać z pewnego rodzaju brud na powierzchni naszej twarzy, dlatego włókna mikrofibry o wiele lepiej zbiorą go niż zwykły płatek kosmetyczny. Ja dla dobrego 'poślizgu' i by zapobiec podrażnieniom używam emulsji micelarnej Cetaphil, którą wraz z makijażem ścieram szmatką, jednak czytałam, że niektóre dziewczyny jedynie zwilżają szmatkę wodą.

2. Przy myciu twarzy żelem.

3. Do wycierania twarzy po umyciu.

Jakie są zalety używania ściereczki? 

Doskonale oczyszcza ona twarz, jednocześnie świetnie usuwając martwy naskórek. Jest to świetny, prosty i tani(!) sposób na pozbycie się suchych skórek które są moją zmorą. Jest dobrym rozwiązaniem dla osób stosujących peelingu kwasowe czy retinoidy (łuszczący się naskórek jest dużym problemem dla wielu osób chcących pozbyć się naskórka chemicznie). Ja zaczęłam używać ściereczki ponieważ skończył się mój ulubiony peeling żelowy Ginvera Marvel Gel. Okazało się, że usuwanie martwego naskórka szmatką jest tak skuteczne, że prawdopodobnie nie kupie Ginvery po raz kolejny! (żel Ginvera jest tak samo skuteczny, jednak szmatka z mikrofibry jest o wiele tańsza i dostępna wszędzie) Jest to dobry sposób na mechaniczne pozbycie się martwego naskórka, jak dla mnie to dobra alternatywa dla peelingów mechanicznych (nie widzę potrzeby by je stosować, od kiedy używam ściereczki).

Jak pewnie wiecie, jest kilka rodzajów powierzchni ściereczki. Jedne są gładkie, drugie mają "supełki" a jeszcze inne "paski". Ja aktualnie używam ściereczki w paski (zdjęcie pod spodem). Nie używałam do tej pory innych rodzajów więc ciężko powiedzieć mi czy są one lepsze lub gorsze. Jednak, ściereczka której używam (w paski) sprawdza się bardzo dobrze.



Jest jednak jedna rzecz na którą trzeba uważać podczas używania ściereczki z mikrofibry - jeżeli użyjecie jej w nadmiarze, może to doprowadzić do podrażnienia! Jest to zwłaszcza istotne w przypadku osób stosujących kwasy czy retinoidy, które już wystarczająco podrażniają naszą skórę. Jednak ja stosuję aktualnie ściereczkę razem z Retinem A i jest ok (Retinem A smaruję się raz w tygodniu, a ściereczkę używam mniej więcej co drugi dzień). Jeżeli więc macie wyjątkowo wrażliwą skórę używajcie ściereczki ostrożnie, nie pocierajcie skóry zbyt mocno, możecie też ograniczyć jej stosowanie (raz, dwa razy lub trzy razy w tygodniu).

Wiem, że dziewczyny używają również ściereczek muślinowych, przeznaczonych typowo do twarzy, jednak wiele blogerek uważa, że nie ma większej różnicy między nimi, a ściereczkami z mikrofibry. Ja osobiście ściereczek muślinowych nie używałam, więc nie mogę się na ich temat wypowiedzieć.

Podsumowując, ściereczka z mikrofibry okazała się dla mnie jednym z największych odkryć roku 2012! Jest wyjątkowo skuteczna, wygodna i tania. Jest bardzo pomocna w usuwaniu martwego naskórka, zwłaszcza dla osób mających problem z suchymi skórkami.

Zatem wszystkim którzy jeszcze nie wypróbowali ściereczek z mikrofibry, gorąco je polecam!

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Najczęstrze błędy popełniane w czasie stosowania preparatów na bazie retinowidów bądz kwasów.

W moim poprzednim wpisie dotyczącym pielęgnacji w czasie stosowania kwasów czy retinoidów napisałam trochę na temat często popełnianych błędów przez osoby stosujące dane preparaty. Jednak coraz częściej dostaję wiadomości od osób, które zaszkodziły sobie kosmetykami na bazie kwasów czy retinoidów dlatego dziś chciałabym chciałabym opowiedzieć trochę więcej na ten temat.

Aktualnie na rynku możemy znaleźć dość sporo tego typu kremów, maści czy toników dostępnych bardzo często bez recepty. Niestety wiele osób podchodzi bardzo lekkomyślnie do stosowania tego typu preparatów nie wiedząc tak na prawdę z czym mają do czynienia.

1. Pierwszym (i chyba najczęściej popełnianym) błędem jest zbyt częste stosowanie preparatu złuszczającego. Kosmetyki na bazie kwasów czy retinoidów mają bardzo silne działanie złuszczające i jeśli stosujemy je zbyt często możemy doprowadzić do ogromnego podrażnienia i przesuszenia skóry. Każdy tego typu preparat należy wprowadzać stopniowo do pielęgnacji. Na początku posmarować twarz raz i odczekać kilka dni, bardzo uważnie obserwując skórę. Następnie można spróbować dwa razy w tygodniu, lub jeśli nasza skóra bardzo dobrze toleruje preparat co drugi dzień. Jeśli wasza skóra jest tłusta, gruba i odporna na działanie preparatu możecie spróbować stosować go codziennie. Często, jeśli nie walczymy z uporczywym trądzikiem, nie ma też potrzeby by stosować taki krem częściej niż raz w tygodniu.

2. Nieodpowiednia pielęgnacja. Skóra na tego typu preparaty reaguje podrażnieniem i wysuszeniem, dlatego konieczne jest zapewnienie odpowiedniego nawilżenia. Prawdopodobnie kremy który stosowaliście do tej pory okażą się niewystarczające. W takiej sytuacji najlepiej zainwestować w jakiś silnie działający krem. Osobiście polecam preparaty marki Cetaphil, które mocno nawilżają skórę, są hypoalergiczna, a ich cena w stosunku do pojemności jest dość korzystna. Więcej na ten temat możecie przeczytać tu: Pielęgnacja cery w czasie kuracji kwasami czy retinoidami.

3. Brak ochrony UV. Wszelkie (nawet te niskoprocentowe) preparaty na bazie kwasów czy retinoidów uwrażliwiają skórę na słońce, dlatego bez względu na porę roku, w czasie ich stosowania należy chronić skórę kremem z filtrem. Mi osobiście zdarzyło się poparzyć skórę po spędzeniu kilku godzin na zewnątrz w słoneczny dzień w listopadzie w czasie gdy stosowałam krem Avene Triacneal. Brak ochrony UV może nie tylko doprowadzić do podrażnienia skóry ale też wywołać przebarwienia, które mogą pojawić się nawet po dłuższym czasie.

Preparaty na bazie kwasów czy retinoidów mogą na prawdę zdziałać cuda, jednak musimy stosować je z głową. Zanim zdecydujesz się na wprowadzenie tego typu kosmetyków do swojej pielęgnacji przeczytaj pierw wszelkie dostępne w internecie informacje dotyczące danego preparatu.

Polecam również:
Retinoidy
Jak zmieniła się moja cera po stosowaniu kwasów i retinoidów.

Kilka preparatów złuszczających które stosowałam i z czystym sumieniem mogę polecić:

1. Retin A - silnie działająca maść z retinoidami (tylko na receptę)




2. Avene Triacneal - na bazie pochodnej witaminy A (retinaldehyd) oraz kwasu glikolowego, jeden z mocniej działających preparatów dostępnych bez recepty.

3. Pharmaceris Almond Peel 5% - krem na bazie kwasu migdałowego, jeden z najdelikatniejszych kremów złuszczających, odpowiedni dla osób posiadających cerę wrażliwą lub zaczynających swoją przygodę z kwasami.
Oczywiście tego typu preparatów jest wiele i każdy ma tak na prawdę podobne działanie. Jednak bez względu na to który z nich wybierzemy, najlepiej przed jego zastosowaniem zapoznać się z opiniami innych osób, które stosowały dany kosmetyk. Wiele takich recenzji można znaleźć na blogach, youtubie czy stronie wizaz.pl.

Pozdrawiam i Powodzenia!:)

sobota, 27 października 2012

Pielęgnacja cery podczas kuracji kwasami lub retinoidami.

Niedawno pisałam wam o tym, jak zmieniła się moja cera pod wpływem stosowania kwasów i retinoidów. Przy okazji tamtego wpisu wspominałam, że właściwa pielęgnacja podczas stosowania tak silnie drażniących specyfików jest bardzo ważna, dlatego że kremy czy maści na bazie tych składników mocno podrażniają i wysuszają skórę powodując jej łuszczenie. Jak wiadomo na przesuszonej skórze skłonnej do trądziku tworzy się warstwa rogowa, która powoduje powstawanie zaskórników, a co za tym idzie wyprysków. Dlatego jeśli nasza pielęgnacja nie zostanie dostosowana do kuracji, możemy osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego.

Bardzo często czytając wpisy na blogach dotyczące peelingów kwasowych, maści z retinoidami czy kremów lub toników na ich bazie znajduję wpisy rozczarowanych dziewczyn, które narzekają na wysyp lub przesuszenie skóry w czasie stosowania danego  specyfiku. Niestety zazwyczaj rozczarowanie to wynika z tego że często osoby, zabierając się za stosowanie konkretnych maści czy kremów nie wiedzą tak na prawdę z czym mają do czynienia.

Podstawowe błędy to:
- stosowanie kremu/maści codziennie rano i wieczorem - wszystkie tego typu specyfiki należy stosować wyłącznie na noc, góra raz na dobę, stosując je rano i wieczorem nie dajemy skórze czasu na regeneracje, przez co staje się ona podrażniona. Dla wielu osób stosowanie takich specyfików raz lub dwa razy w tygodniu jest wystarczające!
- niestosowanie kremu z filtrem na dzień - kwasy i retinoidy mają silne działanie fotouczulające, dlatego stosowanie kremu z wysokim filtrem jest konieczne nawet w ziemie jeśli chcemy ustrzec się przed przebarwieniami!
- stosowanie innych podrażniających kosmetyków takich jak żele, toniki czy kremy antytrądzikowe w parze z kwasami czy retinoidami. Silnie działające maści i kremy ze składnikiem aktywnym wystarczą - cała reszta kosmetyków powinna być maksymalnie delikatna!

A teraz przedstawię wam moje ulubione kosmetyki które stosuję do pielęgnacji mojej cery w czasie stosowania silnych retinoidów (retin-a), słabszych retinoidów (Triacneal), peelingów kwasowych czy kremów/toników na bazie kwasów.

1. Emulsja micelarna Cetaphil. Bardzo delikatnie oczyszcza twarz - idealna do stosowania rano.



2. Mieszanka OCM do demakijażu.

3. Żel nawilżający Oliwka firmy Ziaja do skóry wrażliwej.





4. Delikatny żel myjący do skóry wrażliwej a jednocześnie skłonnej do trądziku - Effaclar LRP



5. Woda termalna Vivhy - łagodzi podrażnienia, używam jej zamiast toniku.



6. Delikatny peeling żelowy Ginvera Marvel Gel.

7. Krem nawilżający Hydreane Riche LRP  - bardzo dobrze nawilża podrażnioną skórę. Nie ma w składzie oleju mineralnego. Mnie nie zapycha.

8. Cicaplast Balsam B5 - krem przyśpieszający regenerację naskórka. Bardzo bogaty krem, mocno odżywia skórę, również nie posiada w składzie parafiny. Ja nie zauważyłam żeby mnie zapychał. Autorka bloga kosmostolog.blogspot.com (który zresztą bardzo polecam:) wspominała niedawno o wersji tego kremu przeznaczonej typowo do twarzy (link do wpisu). Sama wprawdzie nie używałam tej wersji, ale zamierzam sięgnąć po nią kiedy skończy się ten którego używam. Seria cicaplast jest polecana właśnie po zabiegach złuszczania naskórka.


9. Krem z filtrem L'oreal UV Perfect SPF50 PA+++

10. Eucerin Everyday protection SPF30 100ml - ochronna emulsja do twarzy - niestety niedostępna w Polsce

Jak widać wszystkie te kosmetyki mają za zadanie przywrócić nawilżenie i złagodzić podrażnienia. W większości są te kosmetyki hypoalergiczne przeznaczone cery wrażliwej, ponieważ cera w czasie stosowania kwasów czy retinoidów lub kosmetyków na bazie tych składników staje się cerą wrażliwą! Mam nadzieję że wpis ten pomoże osobom, które rozważają wprowadzenie silnie złuszczających specyfików do swojej codziennej pielęgnacji i że dzięki temu wasza kuracja zakończy się sukcesem:)

sobota, 29 września 2012

Jak zmieniła się moja cera po stosowaniu kwasów i retinoidów?

Tej jesieni mijają 3 lata od kiedy zaczęłam walczyć z moim trądzikiem za pomocą kwasu migdałowego i retinoidów. Od razu zaznaczam jest walkę tę udało mi się wygrać i dziś mogę pochwalić się czystą cerą :) Chciałabym jednak opowiedzieć wam o tym jak stosowanie kuracji kwasami czy retinoidami może wpłynąć na waszą skórę. Jak wiadomo oba te środki mają bardzo silne działanie złuszczające oraz podrażniające więc każda osoba stosująca je w jakimkolwiek celu powinna wiedzieć jakich skutków powinna się spodziewać.




Przede wszystkim nieodpowiednia pielęgnacja w czasie stosowania kwasów czy retinoidów może doprowadzić skórę do ruiny. Trzy podstawowe rzeczy, o których należy pamiętać w czasie kuracji to:

- nawilżanie - pomaga utrzymać naszą skórę w dobrej kondycji, zniwelować podrażnienia, suchość skóry oraz pozbyć się złuszczonego naskórka. Większość osób, która zaczyna stosować kwasy lub retinoidy w celu pozbycia się trądziku jest przyzwyczajona do kosmetyków typowo antytrądzikowych w swojej pielęgnacji, jednak gdy przerzucamy się na kwasy czy maści z retinoidami kosmetyki antytrądzikowe powinny zostać w miarę możliwości odstawione lub przynajmniej ograniczone do minimum, ponieważ podrażniają one dodatkowo skórę.

- wysoka ochrona UV - w czasie kuracji kwasami czy retinoidamy, skóra jest mocno uwrażliwiona na promienie słoneczne, które mogą wywołać przebarwienia lub nasilenie się trądziku. Dlatego tak ważne jest zabezpieczenie się odpowiednio wysokimi filtrami bez względu na porę roku.

- delikatna eksfoliacja - ten punkt stanowi wielkie wyzwanie dla osób zmagających się z trądzikiem ponieważ kwasy i retinoidy tak silnie podrażniają skórę, że dermatolodzy radzą całkowicie odstawić inne peelingi w czasie ich stosowania. Jak wiadomo regularna eksfoliacja jest konieczna w przypadku osób posiadających skórę skłonną do trądziku, ponieważ martwy naskórek jest najlepszą pożywką dla bakterii i jedną z głównych przyczyn powstawania zaskórników i wyprysków. Dlatego czasem zdarza się, że po zastosowaniu peelingu kwasem niektóre osoby skarżą się na wysyp następnego dnia. To całkiem logiczne, kwas sprawia że wierzchnia warstwa naskórka zmienia się w 'skorupę', która (zanim zdążymy się jej pozbyć) może pozatykać nasze pory i wywołać wysyp. Jak więc pozbyć się łuszczącego się naskórka w czasie stosowania kuracji kwasami czy retinoidami? Ja na początku stosowałam metodę ścierania naskórka przy pomocy 'rolujących się' kremów. Nakładałam taki krem i przez kilka minut pocierałam twarz rękami ściągając razem z nim martwy naskórek. Efekt nie był rewelacyjny, jednak na pewno miałam mniej suchych skórek. Teraz na szczęście udało mi się odkryć o wiele lepszą metodę, tj. żelowe peelingi z Azji. Jest to rodzaj peelingu z którym w Polsce się nie spotkałam, z tego co mi wiadomo w innych krajach europejskich czy Ameryce też nie są one powszechne. Jest to jeden z tych "magicznych azjatyckich produktów". Peelingi te mają formę delikatnego żelu (nie mają w swoim składzie żadnych ścierających drobinek), ale mimo to 'zbierają' naskórek mechanicznie (nie są to peelingi chemiczne). W czasie ich stosowania nie czuć żądnego mrowienia ani podrażnienia, a mimo to (przynajmniej według mnie) bardzo dobrze usuwają martwy naskórek. Peelingiem którego ja aktualnie używam jest Ginvera Marvel Gel, jednak rynek azjatycki oferuje więcej tego typu produktów. Dzięki stosowaniu tego żelu udaje mi się bardzo dobrze ukryć łuszczenie, dzięki temu, że usuwam naskórek na bieżąco. Polecam wpis: codzienna pielęgnacja w czasie stosowania kwasów lub retinoidów.

A teraz kilka słów na temat tego, jak zmieniła się moja skóra w dłuższej perspektywie. Dawniej moja skóra była typowo trądzikowa, myślę, że to przede wszystkim peeling kwasem migdałowym oraz maść Retin-a pomogły mi zupełnie pozbyć się trądziku. Do dziś zdarza się, że wyskoczy mi jakiś pryszczy czy zaskórnik, jednak dzieje się tak zazwyczaj po użyciu jakiegoś nowego kosmetyku, który okazuje się zapychaczem. Zdarza się, że tygodniami mam niemalże idealną cerę, bez żadnego wyprysku (nawet latem gdy odstawiłam kwasy i retinoidy). Jednak zmienił się też rodzaj mojej cery. Z mieszanej w kierunku tłustej, stała się cerą mieszaną w kierunku suchej, zdecydowanie bardziej wrażliwą i podatną na podrażnienia. Od jakiegoś czasu zdarza się, że kosmetyki wywołują u mnie reakcje alergiczne i wysypki, co wcześnie mi się nie zdarzało, dlatego musiałam odłożyć wszelkie agresywne kosmetyki. Jedyny żel co cery tłustej, który mogę stosować to delikatny Effaclar LRP. Trudno utrzymać mi odpowiedni poziom nawilżenia skóry.

Podsumowując, jeżeli tak jak ja kiedyś walczycie z trądzikiem, kwasy i retinoidy są bardzo skutecznymi środkami. Jednak musicie pamiętać, że skóra w czasie ich stosowania jest bardzo trudna w pielęgnacji więc musicie być gotowi na zmianę swoich nawyków. Dla osób które po prostu chcą poprawić stan swojej skóry, ale nie mają większych problemów trądzikowych polecam raczej delikatne formy kwasu, takie jak tonik 5% z kwasem migdałowym, czy delikatnie złuszczający krem kwasowym. Ja aktualnie nie mam zamiaru wracać do mocnych stężeń, teraz używam kremu z kwasem migdałowym 5% góra raz w tygodniu ponieważ zbyt mocna eksfoliacja też nie jest najlepszym pomysłem. W Polsce, zwłaszcza na forach internetowych czy blogach, wiele dziewczyn promuje regularne zabiegi kwasami o mocnych stężeniach, jednak nie wydaje mi się, że jest to rewelacyjny pomysł, dla osób które nie mają większych problemów ze skórą. Ja osobiście po 3 latach stosowania tak mocnego złuszczania dorobiłam się bardzo wrażliwej skóry, która teraz jest dość uciążliwa w pielęgnacji. Oczywiście nie żałuję tego absolutnie, ponieważ o niebo lepsza jest wrażliwa skóra niż trądzik! Jednak, tak jak mówię, stosując kwasy i retinoidy musimy pamiętać o tym, jak silne są to środki.

poniedziałek, 30 lipca 2012

Ginvera Marvel Gel - najlepszy sposób na pozbycie się martwego naskórka!

Po dłuższej przerwie wakacyjnej, dziś chciałabym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na temat kolejnego azjatyckiego kosmetyku, który trafił w moje ręce a mianowicie żelu usuwającego martwy naskórek firmy Ginvera.

Przed zakupem naczytałam się wiele dobrego na temat tego produktu. Według obietnic producenta oraz zeznań wielu internautek kosmetyk ten ma pomóc nam wygładzić i rozjaśnić skórę oraz, co najważniejsze, pozbyć się zaskórników i odetkać pory.

Jak go stosować?
Żel Ginvera nakłada się na umytą i osuszoną skórę. Wystarczy naprawdę niewielka ilość. Produkt rozsmarowujemy na twarzy, czekając aż zmieni się on w niewielkie grudki i całkowicie się wchłonie.

Jak to działa?
Żel ten zakupiłam w bardzo niefortunnym dla mojej skóry czasie - w momencie kiedy moja twarz była okropnie wysuszona i podrażniona po zastosowaniu maseczki oczyszczającej. W dniu gdy pierwszy raz zastosowałam ten żel od tygodnia próbowałam pozbyć się zgrubiałej, wysuszonej skóry. Moje zaskoczenie było ogromne gdy po (trzykrotnym) zastosowaniu żelu w ciągu 15 minut moja twarz wygładziła się i wróciła niemalże do swojego normalnego stanu! Produkt ten bez absolutnie żadnego podrażnienia usunął martwy naskórek, którego nie mogłam pozbyć się od tygodnia. Byłam po prostu zachwycona. Z wielkim entuzjazmem zaczęłam stosować go codziennie rano czekając na dalsze efekty, których jednak się nie doczekałam. Żel nie odetkał porów na moim nosie i nie zlikwidował zaskórników (choć na pewno dzięki usuwaniu martwego naskórka zapobiegł pojawieniu się nowych!)

Tak czy inaczej bardzo polubiłam ten produkt, jest go niestety niewiele - około 60ml - co przy cenie 70zł (na allegro) jest dość niezadowalająco małą ilością, ale mimo to poważnie biorę pod uwagę kupienie kolejnego opakowania. Po pierwsze nie widzę potrzeby stosowania go codziennie - 2 razy w tygodniu spokojnie wystarcza, a przy takiej częstotliwości żel starczy na pewno na długo (mam go już od ponad miesiąca i nie zużyłam nawet 1/3 opakowania). Żaden inny peeling nie wygładzał tak dobrze mojej twarzy, jednocześnie w ogóle jej nie podrażniając. Myślę, że będzie to idealny kosmetyk w momencie gdy jesienią wrócę do kwasów i retinoidów, które powodują łuszczenie się naskórka. W czasie stosowania ich, jest to dla mnie dużym problemem. Z reguły po peelingu kwasem migdałowym skóra schodzi z twarzy przez około tydzień. Powoduje to rolowanie się kremów i podkładu oraz masę suchych skórek. Delikatnie mówiąc, twarz nie wygląda wtedy zbyt estetycznie, a peeling mechaniczny odpada, ponieważ podrażnia cerę. Myślę, że w tej roli żel Ginvera okaże się niezastąpiony!

16.10.2012
Ostatnio zaczęłam kupować kosmetyki na ebay'u i można tam dostać ten żel za mniej niż 50zł razem z przesyłką bezpośrednio z Korei Południowej.
Stosuję tą samą tubkę żelu już 4 miesiąc, a on się wciąż nie kończy - mimo swych 60ml wydaje się być bardzo wydajny!

21.01.2013
Jak się okazuje, bardzo podobna w działaniu (choć nie tak delikatna) jest ściereczka z mikrofibry, której zaczęłam używać w grudniu, po tym jak mój żel Ginvera się skończył i do teraz nie odczuwam potrzeby kupienia go ponownie (choć dalej uważam że jest to świetny produkt!).

poniedziałek, 7 maja 2012

5% tonik z kwasu migdałowego.

Przez długi czas po odkryciu cudotwórczego działania kwasu migdałowego stosowałam go jako peeling nakładając bezpośrednio na twarz. Jednak niedawno znalazłam w internecie przepis na tonik z kwasu i postanowiłam go wypróbować.



Pomysł ten okazał się strzałem w dziesiątkę. Po sporządzeniu toniku nakładam go na twarz mniej więcej co drugi dzień na noc (pod warunkiem że nie stosuje innych silnie działających specyfików takich jak np retinoidy). Dzięki temu na bieżąco pozbywałam się wyprysków, a skóra złuszcza się bardzo delikatnie. Moim zdaniem ten tonik to najlepszy sposób na kwas migdałowy. Dzięki niemu unikamy tygodniowego intensywnego łuszczenia, które występuje po zwyczajnym zabiegu.

Jak go zrobić?
Ja stosuję przepis znaleziony na jednym z for internetowych. Osobiście zamiast wody destylowanej używam mineralnej. Kwas hialuronowy służy nawilżeniu skóry.

Tonik jest idealny do częstego stosowania. Zamierzam odstawić go dopiero latem, kiedy słońce będzie silnie grzało.

5% to dość słabe stężenie, jednak w czasie stosowania toniku należy pamiętać o ochronie UV bez względu na porę roku. Ja osobiście w pochmurne dni nakładam SPF15 a w słoneczne SPF30, przy czym większość czasu spędzam w pomieszczeniach. Więcej na temat filtrów znajdziesz tu.

 
%
gram
ml
Woda destylowana
85
17
17
Kwas hialuronowy
10
2
1,80
Kwas migdałowy
5
1
1,25
 
100
20
20,05 

niedziela, 6 maja 2012

Kwas migdałowy na trądzik.

Zabieg kwasem migdałowym okazał się momentem przełomowym w czasie mojej walki z trądzikiem.
Zaproponowała mi go kosmetyczka kiedy okazało się, że stan mojej cery nie pozwala na zastosowanie mikrodermabrazji.

Kwas migdałowy jest najlepszym kwasem pod względem działania anty trądzikowego (zaraz obok kwasu pirogronowego) ponieważ zawiera w sobie naturalny antybiotyk, który leczy zmiany trądzikowe.

Pomaga:
pozbyć się zaskórników
spłyca pory i blizny
rozjaśnia przebarwienia (również piegi)
ujednolica koloryt skóry i wygładza ją.



Dokładnie te efekty uzyskałam po zastosowaniu kwasu. Usuwa on wierzchnią warstwę naskórka, dzięki czemu spłyca nierówności skóry oraz pory. Rozjaśnił nieco moje przebarwienia po solarium. Stanowczo ujednolicił kolor mojej szarej ziemistej cery i wygładził ją.

Dzięki niemu pozbyłam się zaskórników z policzków, żuchwy i brody dzięki czemu o wiele rzadziej wyskakiwały mi pryszcze. Nie rozwiązał on całkowicie mojego problemu, ale stanowczo poprawił stan mojej cery.

Zabiegi kwasem należy jednak powtarzać. I tu pojawił się problem kosztów. U kosmetyczki zapłaciłam za niego około 150zł i nie było mnie stać na kolejne. Jednak szukając w internecie informacji na temat działania kwasu natknęłam się na różnego rodzaju sklepy internetowe, które oferowały kwas w cenie około 30zł za 6ml (taka ilość starcza na około 5 zabiegów!). Nie byłam pewna czy kupowanie tego rodzaju specyfiku w internecie jest dobrym pomysłem, więc zaczęłam przeglądać fora internetowe. Okazało się, że wiele osób używa tego rodzaju kwasu zakupionego na stronach z półproduktami kosmetycznymi takich jak np. Zrób sobie krem, który działa tak samo jak zabieg u kosmetyczki. Zachęcona pozytywnymi opiniami postanowiłam zaryzykować i kupiłam specyfik. Pierw wypróbowałam go na dłoni, a kiedy po kilku dniach wszystko poszło według planu zrobiłam sobie zabieg na twarz.

Rezultaty rewelacyjne. Miałam wrażenie, że kwas nawet mocniej zadziałał niż po zabiegu u kosmetyczki.
 
Jak to działa?
Kwas migdałowy to kwas AHA otrzymywany z migdałów. Zabieg polega na nałożeniu kwasu (bezpieczne stężenie to 20-40%) bezpośrednio na twarz. Należy zmyć go po około 8 minutach lub kiedy zaczyna piec i swędzieć na tyle, że nie możemy dłużej wytrzymać, zdarzyło mi się zmyć go i po 5 minutach. Następnie należy nałożyć na twarz mocno nawilżający krem.
Zaraz po zabiegu skóra może być napięta. Po około 3 dniach zaczyna się łuszczyć, łuszczenie to nie jest jednak bardzo problematyczne - można spokojnie nałożyć makijaż i pokazać się ludziom. Po tygodniu łuszczenie ustępuje i mamy piękną, gładką cerę.

W czasie gdy cera się łuszczy polecam używanie jakiegoś 'rolującego się' kremu. Właśnie tak. Ten znienawidzony przez nas efekt rolowania, doskonale pomaga w usunięciu łuszczącego się naskórka. Ja osobiści nakładam krem i po około 5 minutach zaczynam pocierać twarz dłońmi, zbierając w ten sposób rolujący się krem z zrogowaciałym naskórkiem.

Miedzy kolejnymi zabiegami należy zrobić co najmniej 2 tygodnie przerwy. Zabieg najlepiej wykonywać wiosną i jesienią.

Wiele osób handlujących kwasem migdałowym oraz kosmetyczek twierdzi, że kwas jest bezpieczny i nie uwrażliwia na promienie UV. Często słyszałam opinie, że kwasu można używać latem i że nawet sprawia że opalenizna lepiej wygląda. Jednak czytałam też wiele opinii specjalistów, którzy twierdzą że w czasie stosowania jakiegokolwiek kwasu konieczna jest wysoka ochrona UV i nawet jeśli stosujemy kwas migdałowy latem to powinniśmy unikać słońca. Ciężko więc stwierdzić kto ma rację. Ja wolę nie ryzykować i rezygnuję z kwasów w okresie letnim.

W innym poście opisuje stosowanie 5% toniku z kwasu migdałoweg.

Polecam również wpis: Jak zmieniła się moja cera po 3 latach stosowania kwasów i retinoidów?